Obóz pracy na Błoniach - 1940 - 1945

Inowrocław, choć nie jest znanym miejscem zbrodni hitlerowskich, posiada jednak "tradycję obozową". W okresie II wojny światowej mieliśmy tutaj Rejencję Inowrocławską, podlegającą placówce Gestapo w Poznaniu. W pierwszych miesiącach hitlerowskiej okupacji, inowrocławska placówka Gestapo, którą kierował SS-Sturmbannfuhrer Fredrich Hegenscheidt miała do swej dyspozycji jeden obóz karno-izolacyjny w Szczeglinie koło Mogilna. Obóz ten w takim kształcie istniał od kwietnia do września 1940 roku. Na terenie Inowrocławia i powiatu inowrocławskiego powstawały również obozy służące do przetrzymywania uwięzionych Polaków i wykorzystywania ich jako taniej siły roboczej, a potem likwidacji.

Największy obóz w Inowrocławiu powstał na Błoniach. Był on filią hitlerowskiego obozu zagłady w Stutthofie. Podlegał bezpośrednio inowrocławskiemu Gestapo. Jego oficjalna nazwa od września 1940 roku brzmiała: Staatspolizeistelle Hohensalza - Ubergangslager (Placówka Policji Państwowej - Obóz Przejściowy), a od 1944 roku przemianowano go na: Polizeigefangnis der Sicherheitspolizei und Arbeitserziehungslager in Hohensalza (Więzienie Policji Bezpieczeństwa i Obóz Pracy Wychowawczej).

Obóz został zbudowany za koszarami byłego 4 Pułku Artylerii Lekkiej przy Immellmannstrasse 2 (obecnie ulica Okrężek), na działce o powierzchni 13 tysięcy metrów kwadratowych. Przed główną bramą obozową została wybrukowana droga o długości ponad 200 metrów. Całość ogrodzono betonowym murem, nad którym umocowano drut kolczasty. W dwóch przeciwległych narożnikach placu (północno-zachodnim i południowo-wschodnim) postawione zostały 6 metrowe wieże wartownicze z ruchomym oświetleniem.

Plan obozu przejściowego na Błoniach

Więzniowie przetrzymywani byli w dwóch drewnianych barakach mieszkalnych, osobnym dla kobiet i mężczyzn. Baraki były podzielone na kilka sal, tak zwanych "sztub", w których okna na stałe zabezpieczono kolczastym drutem.

Jeden z baraków obozu przejściowego na Błoniach

W baraku męskim wspólną umywalnię z kranami tylko z zimną wodą. Natomiast w baraku żeńskim znajdował się karcer z sześcioma celami bez okien o powierzchni około 4 metrów kwadratowych. Zdarzały się przypadki osadzania w tych celach po kilka osób jednocześnie. W osobnym baraku zlokalizowano warsztaty i izbę chorych. O izbie chorych wiadomo, że pierwsze leki i środki opatrunkowe pojawiły się w niej dopiero w 1944 roku.

Mężczyzni przed barakiem obozowym na "Błoniach" - 1944 rok

Wewnątrz obozu usytuowany był nieutwardzony, błotnisty plac apelowy, na którym odbywały się codzienne kilkugodzinne wyczerpujące zbiórki i musztry. A były to: skoki w przysiadzie (tzw. "żabki"), spacery z betonowymi płytami pod pachą, padanie i powstawanie na komendę, wielokrotne obieganie placu, lub wielogodzinne obchodzenie go w kółko. Trzeba tu dodać, że takie musztry odbywały się w dzień i w nocy.

Na pierwszym planie widoczny plac apelowy obozu na "Błoniach" - 1944 rok
Więzniowie na placu apelowym obozu na "Błoniach" - 1944 rok

Na apelach odczytywane były też nazwiska osób kierowanych danego dnia do pracy poza obozem. Praca uwięzionego należała do jego obowiązków. Pracowali oni między innymi: na kolei (przy rozładunku węgla), w sąsiadującym z obozem ogrodnictwie, w uzdrowisku i w koszarach. Część, która pozostawała w obozie, a byli to między innymi więzniowie polityczni pracowali jako: stolarze, szewcy, kowale i krawcy. Kobiety natomiast pracowały w kuchni i w szwalni.

Grupa więzniów wyznaczonych do pracy poza obozem - 1944 rok

Na placu apelowym dochodziło codziennie do szykanowania i torturowania uwięzionych, między innymi przy wykorzystywaniu specjalnie ćwiczonych psów-wilczurów, szczutych na ludzi, co najczęściej kończyło się ich śmiercią.

Wachmani urządzali sobie różne rozrywki kosztem uwięzionych, na przykład udając chęć pomocy, namawiali do ucieczki z obozu, aby pózniej bezkarnie strzelali do niedoszłych zbiegów. Jedną z najbardziej dotkliwych tortur było rzucanie w więznia 5-kilogramową kulą, którą więzień musiał odrzucać oprawcy tak długo, aż stracił przytomność. Inną, bardzo uciążliwą karą była tak zwana "kara słońca". Polegało to na tym, więzień musiał przebywać cały dzień na dworze, zwrócony twarzą do słońca, przy czym nie dostawał ani picia, ani jedzenia.

SS-mann Kurt Schmidt ze swoim psem

Tu także w trakcie apeli psychicznie upokarzano uwięzionych przez zmuszanie ich do naśladowania głosów różnych zwięrząt (piania, szczekania, czy buczenia). Na placu znajdowała się także szubienica.

Na terenie obozu znajdowały się też pomieszczenia dla obozowej załogi, biuro komendanta obozu i specjalne pokoje dla funkcjonariuszy Gestapo. W tych pokojach odbywały się codzienne, kilkugodzinne przesłuchania uwięzionych. Budynki dla nazistów oddzielał od pozostałej części obozu parkan z drutu kolczastego.

Kierownictwo obozu na "Błoniach" (pierwszy z prawej Waldemar Tenstadt)

Bezpośredni nadzór nad uwięzionymi sprawowało jednocześnie kilkunastu esesmanów - "panów życia i śmierci", tak zwanych wachmanów. Byli to między innymi: Aschner, Belda (vel Bold), Walther Boetscher, Frank, Gatzke, Ludolf (vel Erwin) Herzke, Adalbert Joppek, Kapel, Kluge, Kostucha, Anna Muller, Rakowski, Schmallenberg, Schneider, Schultz, Stube, Szudrowicz, Schwanke, Willi Tetzlaf, Hans Vorndran i Zacharian.

Członkowie obozowej załogi w zdecydowanej większości wywodzili się z miejscowego Selbstschutzu, organizacji paramilitarnej, która do końca pazdziernika 1939 roku wymordowała ponad 20 tysięcy Polaków, zamieszkujących powiaty: inowrocławski, aleksandrowski i żniński.

Podlegali oni bezpośrednio Lagerfuhrurowi (komendantowi obozu).

Funkcje te w obozie na Błoniach pełnili:

  • Waldemar Tenstadt - sierpień 1940 - luty 1941
  •                 Kampe  - marzec  1941 - wrzesień 1943
  • Alfred Hugo Dietze  - pazdziernik 1943 - styczeń 1944
  • Willi       Schmelter - luty 1944 - listopad 1944
  •                 Zellmer - grudzień 1944 - styczeń 1945

Przesłuchania na terenie obozu prowadzili w sposób szczególnie okrutny funkcjonariusze inowrocławskiego Gestapo. Byli to między innymi: Herman Baltruschat, Juhningen, Feliks Schlutter i Donat.

Wymienieni gestapowcy w trakcie przesłuchiwań aresztowanych dopuszczali się sadystycznych praktyk, które polegały na: brutalnym biciu do nieprzytomności w czasie przesłuchiwania, łamaniu kości, wybijaniu zębów, rozsadzaniu bębenków usznych, duszeniu, miażdżeniu klatki piersiowej i kopaniu.

W bestialskim traktowaniu więzniów w obozie na Błoniach, gestapowcom nie ustępowali obozowi esesmani, w tym również lagerfuhrerzy. Wśród kobiet postrachem była szczególnie okrutna esesmanka Anna Muller.

Terror w obozie był częścią dnia codziennego. Egzekucje, strzały znienacka do uwięzionych, topienie w dziurach kloacznych, szczucie na śmierć psami, zmuszanie to pracy ponad siły, apele na mrozie po polewaniu zimną wodą i śmiertelne pobicia. Hitlerowcy poddawali brutalnym torturom wszystkich uwięzionych, urządzając na placu apelowym miejsce morderczej gimnastyki, masowych pobić i zabójstw. Większość z obozowych katów nigdy nie poniosła odpowiedzialności za swoje zbrodnie przeciwko narodowi polskiemu.

Obóz na Błoniach spełniał wielorakie funkcje w systemie eksterminacji ludności polskiej, a głównie jako wychowawczy obóz pracy i areszt policyjny dla osób, które zostały aresztowane za działalność konspiracyjną. Ci aresztanci przebywali w obozie od kilku tygodni do kilku miesięcy (w zależności od długości przesłuchiwań przez Gestapo), a następnie byli oni przetransportowywani do innych miejsc kazni, w tym między innymi do obozów koncentracyjnych w: Ravensbruck, Auschwitz, Gross-Rosen, Mauthausen, Sachsenhausen, Neuengamme i Dachau, lub na miejsce egzekucji do Poznania, gdzie zadawano śmierć przez zgilotynowanie.

Obozowa gehenna zaczynała się w momencie przekroczenia głównej bramy obozu. Już w trakcie ustalania personaliów, przymusowego zdawania prywatnych rzeczy i pytań o powody uwięzienia, osadzonych bito gumowymi pałkami i golono im głowy. Po obowiązkowej kąpieli byli oni poraz kolejny przesłuchiwani. Przesłuchiwanie odbywało się nieraz całą noc. W trakcie trwania śledztwa więzniowie nie przebywali w obozowych barakach mieszkalnych, lecz w celach. Spali oni na pryczach, wielokrotnie na gołej podłodze i w takiej ciasnocie, że nie było gdzie się położyć.

Barak kobiecy składał się z trzech sal, zaś męski z sześciu. W każdej sal (tzw. sztubach) znajdowały się trzy lub czteropiętrowe prycze, przy czy odstępy między nimi były bardzo małe. W okresach przepełnienia na pryczach spały 2-3 osoby. Pobudka odbywała się codziennie o godzinie 6 rano, po czy więzniowie udawali się do umywalni, gdzie były tylko krany z zimną wodą. Zbiorowa kąpiel pod prysznicem odbywała się raz w tygodniu i była połączona z praniem używanej odzieży.

Podobnie jak w innych obozach, tak też na Błoniach funkcjonowali tak zwani "więzniowie funkcyjni" pełniący stałe obozowe funkcje. Byli to: fryzjerzy, porządkowi i pisarze.

Tak jak w innych obozach tego typu, wyżywienie w obozie na Błoniach nie było ani wartościowe, ani odżywcze. Więzniowie otrzymywali w ciągu całego dnia tylko 3 posiłki:

  • Śniadanie - kromka suchego chleba i gorzka czarna kawa
  • Obiad      - zupa z odpadów jarzynowych, ziemniaczanych obierzyn lub

                          niepełnowartościowego grochu

  • Kolacja    - kromka chleba, czasem z melasą i czarna kawa

Wręcz fatalne były warunki sanitarne panujące w obozie. Niemożność utrzymania czystości w pomieszczeniach, przepełnienie obozu i nieludzkie warunki doprowadzały do wybuchów epidemii różnych chorób, między innymi: czerwonki, tyfusu i grypy. Więzniowie mieli biegunki, zdarzały się przypadki gruzlicy i szkarlatyny. Powszechna była wszawica, zapluskwienie i świerzb.

Izba chorych niewiele miała wspólnego z instytucją leczącą. Od sal mieszkalnych różniła się jedynie tym, że znajdowały się w niej sienniki ze słomą i koce. Takie warunki panowały do końca istnienia obozu, to jest do 20 stycznia 1945 roku.

Przez obóz na Błoniach przeszło w latach okupacji hitlerowskiej około 10 tysięcy osób. Przeciętnie przebywało w nim jednorazowo 500 więzniów, w tym także kobiety i dzieci.

W obozie przebywali nie tylko Polacy, ale i Niemcy, Ukraińcy, Żydzi i Cyganie. Więziono tu również jeńców wojennych: sowieckich, amerykańskich, angielskich, francuskich i kanadyjskich.

W styczniu 1945 roku więzniów z obozu zwolniono, za wyjątkiem 72 politycznych, których 20 stycznia 1945 roku ewakuowano na zachód i po kilku tygodniach osadzono w obozach koncentracyjnych w Ravensbruck i Neuengamme.

Poleć tę stronę na: