Poszukiwania złóż solnych w prowincji poznańskiej rozpoczęło się już w 1848 roku. Potem na kilka lat zaprzestano badań. Wznowiono je ponownie w 1868 roku.

Poszukiwania prowadzili: starosta górniczy z Wrocławia - Serlo, tajny radca górniczy - Lindig z Ministerstwa Przemysłu i Handlu, oraz starszy radca górniczy z Wrocławia - Runge. Uznano wtedy, że wyniesienie inowrocławskie, kryjące pokłady gipsu i słone zródła, zostało uformowane na wypiętrzeniu złoża solnego.

W 1869 roku przystąpiono do w Inowrocławiu do pierwszych wierceń.

Pierwszy odwiert, założony przy ulicy Pakoskiej (obecnie Narutowicza), w okolicy dawnego szpitala wojskowego, na głębokości 41 m ugrzązł w piaskach jurajskich, wobec czego zrezygnowano z jego głębienia.

Drugi otwór odwiercono w sąsiedztwie nieistniejącego już dziś cmentarza żydowskiego przy ulicy "Zofiówka" (obecnie w tym miejscu znajdują się ogrody działkowe), opodal wieży ciśnień. Tutaj na niewielkiej głębokości natrafiono na 1% solankę i utworzono pierwsze w Inowrocławiu pole górnicze pod nazwą "Soole".

W 1870 roku poszukiwaniami objęto wschodnią część miasta. Otwór nazwany "Ost" głębiono u zbiegu ulic Toruńskiej i Mariańskiej (dziś Najświętszej Marii Panny), ponieważ w usytuowanej w pobliżu studni stwierdzono pokłady gipsu zalegające na głębokości 7 m. Otwór "Ost", głęboki na 120 m, dostarczał niewielkiej ilości 1% solanki i zdaniem ówczesnych ekspertów nie rokował nadziei na przyszłość. Otwór "Ost" zamierzano wtedy sprzedać na publicznej licytacji lub odstąpić za zwrotem poniesionych kosztów inowrocławskiemu kupcowi Michałowi Levy, który prowadził konkurencyjne wiercenie w odległości 200 m od otworu "Ost". Odwiert Levy'ego, głęboki na 226,5 m nie wykazał śladów solanki.

Wreszcie, w 1871 roku na głębokości 129,64 m, natrafiono z otworu "Ost" na lustro soli. Spod warstwy gipsu trysnęła solanka  o 12% stężeniu. Dla pewności odwiert pogłębiono w soli do poziomu 313,9 m.

W tym miejscu konieczne jest zaznaczenie faktu, że nad zagospodarowywaniem solnych pól czuwał przez cały czas Królewski Urząd Solny w Inowrocławiu. Urząd ten przygotowywał między innymi dokument uruchomienia kopalni, który to dokument wpinano do specjalnej teczki (zdjęcia poniżej).

Wobec osiągnięcia tak obiecujących wyników zrezygnowano z planów sprzedaży odwiertu i postanowiono uruchomić w Inowrocławiu warzelnię soli.

Aby zapewnić sobie wystarczającą ilość surowca, odwiercono dwa dodatkowe otwory.

Zlokalizowano je w kwadracie dzisiejszych ulic: Solankowej, Narutowicza, Królowej Jadwigi i Staszica. Od nazwisk właścicieli gruntów, na których dokonano wierceń, otwory nazwano: "Bast" i "Pielke". Odwierty doprowadzono do głębokości 220,5 i 236,7 m. Otworem "Bast" nie natrafiono na odpowiednie do ługowania złoże, a wytyczone wokół pole górnicze nie obejmowało najkorzystniejszych do eksploatacji części wysadu.

Warzelnia soli "Saline" (zdjęcie poniżej) zbudowana przy ulicy Pakoskiej rozpoczęła produkcję w 1873 roku.

Solankę dostarczano do niej rurociągami, tłoczoną bezpośrednio z otworów "Ost" i "Pielke". Wydajność obydwu otworów, sięgająca 10m3 na godzinę solanki zawierającej 275-305 kg soli w 1m3, poczatkowo wystarczała na pokrycie potrzeb produkcyjnych warzelni.

Połączenie Inowrocławia linią kolejową z większymi ośrodkami gospodarczymi prowincji poznańskiej, umożliwiło rozwój przemysłu solnego.

W 1872 roku uruchomiono połączenie kolejowe z Poznaniem i Bydgoszczą, a w następnym roku z Toruniem. Pózniej zbudowano szlak kolejowy z Inowrocławia do Rogózna oraz do Kruszwicy przez Mątwy.

Transport kolejowy ułatwiał dowóz potrzebnych do budowy kopalń materiałów, a przede wszystkim umożliwiał zbyt produkowanej tu soli.

Rozwój przemysłu solnego i uruchomienie połączeń kolejowych zdynamizowało życie gospodarcze miasta. Począwszy od lat siedemdziesiątych XIX wieku nastąpił szybki rozwój Inowrocławia oparty o stale rozbudowywany przemysł solny i dobrą koniunkturę gospodarczą, powodowaną istnieniem w mieście dużych zakładów produkcyjnych o ponadregionalnym znaczeniu.

Inwestowaniem w przemysł inowrocławski, a zwłaszcza solny, zainteresowani byli właściciele kapitałów z innych prowincji państwa pruskiego.

W 1872 roku koncesję na poszukiwanie soli w Inowrocławiu otrzymał prywatny przedsiębiorca z Katowic - Grundmann. Jego wspólnik - dyrektor górniczy Karol Klaus, w 1873 roku, w odległości około 850 m na południe od rządowego otworu "Pielke" rozpoczął budowę pierwszej w Inowrocławiu kopalni szybowej. Pierwszy szyb kopalniany usytuowano na polu górniczym w pobliżu nieistniejącego już toru kolejowego do Kruszwicy (zdjęcia poniżej).

Na głębokości 111 m woda zatopiła szyb. Po wypompowaniu wody, którą rowem odprowadzano do Noteci, ponownie przystąpiono do robót górniczych. Na strop wysadu natrafiono na głębokości 143 m. Dalej szyb głębiono w soli.

Pierwszy poziom wydobywczy założono po przejściu 156 m od powierzchni gruntu.

Głębszy od odwiertów kopalni rządowej szyb "Klaus" obfitował w solankę. Jedynym utrudnieniem w jego eksploatacji było częste niszczenie przez napierające wody powierzchniowe obydwu szybów.

Na podstawie odnalezienia soli w szybie "Klaus", przyznano Grundmannowi pole górnicze. Odwiercono na nim dodatkowe szyby otworowe: "Gabriele", "Vatersegen" i "Josephine", doprowadzając je do lustra soli.

Po uruchomieniu kopalni Grundmanna zauważono systematyczne obniżanie się lustra solanki w odwiertach państwowych. Dla utrzymania eksploatacji na dotychczasowym poziomie Królewski Urząd Solny w Inowrocławiu - administrator warzelni soli, w 1874 roku odwiercił otwór "Besser", w którym solanka trysnęła na głębokości 117,85 m. Otwór "Besser" traktowano jako awaryjny i włączono go do eksploatacji podczas zahamowania wydobycia w pozostałych otworach. Nie poprawiło to jednak warunków eksploatacji w kopalni rządowej. Częste zasypy i zamulanie otworów, przy coraz niższym poziomie solanki, uniemożliwiały wydobycie.

Zarząd "Saline" w tej sytuacji zmuszony był kupować dla warzelni solankę z prywatnej kopalni Grundmanna. Zwiększyło to koszty produkcji soli i niekorzystnie odbijało się na zyskach przedsiębiorstwa.

Królewski Urząd Solny w Inowrocławiu dla uniknięcia  uciążliwej zależności państwowej warzelni soli, od znakomicie prosperującej prywatnej kopalni, postanowił zbudować fiskalną kopalnię szybową.

W 1884 roku przy ulicy Staropoznańskiej przystąpiono do budowy szybu, roboczo oznaczonego "Nr. 1". Pózniej nazwano go "Kronprinz II".

Budowę poprzedzono otworem pilotującym o głębokości 654 m. Głębienie szybu przebiegało bezawaryjnie. W 1886 roku osiągnięto głębokość 676,5 m.

Podszybie dla pierwszego poziomu wydobywczego założono na głębokości 169 m. Z tego miejsca postanowiono pędzić chodnik do odwieru "Besser". W czasie robót górniczych w szybie i na pierwszym poziomie eksploatacyjnym nastąpiło obniżenie lustra solanki w otworze "Besser". Otwór "Besser" osiągnięto po przejściu w soli 466 m od szybu "Nr.1" w kierunku północnym, pod miasto. Wokół jego końcówki stwierdzono wyługowaną w soli bezwodną komorę o średnicy 18 m i wysokości 5 m.

Celem zbadania drogi ucieczki wód z rejonu odwiertu, rozpoczęto rąbać szeroką komorę wzdłuż suchej szczeliny wymytej w soli (zdjęcie poniżej), skośnie schodzącej w dół.

Po przejściu wzdłuż szczeliny 20,5 m, na głębokości 160 m od powierzchni gruntu, napotkano płynący strumień 15% solanki o przepływie 300m3 na dobę. Strumień ujęto rurociągiem i sprowadzono do szybu.

Z szybu tłoczono solankę bezpośrednio do warzelni. Solanka nie była najlepszej jakości, ponieważ była mocno zanieczyszczona iłem. Tak mocno, że przed odparowaniem musiano ją filtrować. Było jej jednak wystarczająco dużo, aby po 10 latach uniezależnić państwową warzelnię od dostaw z prywatnej kopalni. W kopalni państwowej dodatkowo produkowano solankę w sposób sztuczny, rozpuszczając w wodzie rumosz solny uzyskiwany z wyrobisk. Produkcja odbywała się w drewnianych pojemnikach, ustawionych w wyrąbanej w pobliżu podszybia południowego komorze o pojemności 1400m3, największej w tamtym czasie w inowrocławskich kopalniach.

Równolegle do budowy kopalni szybowej, Królewski Urząd solny dla celów badawczych odwiercił otwór na polu Fryderyka (Friedrichsfele), w którym przepływ 5% solanki stwierdzono na głębokości 1001 m. Było to podstawą przyznania warzelni w 1885 roku pola górniczego "Fryderyk".

Prywatna kopalnia utraciwszy rynek zbytu w warzelni państwowej, szybko zyskała nowego odbiorcę solanki.

W 1880 roku niemiecka firma "Robert Suermondt" przystąpiła do budowy w Mątwach pierwszej na ziemiach polskich fabryki sody (zdjęcie poniżej).

Budowa postępowała szybko, bo już w 1882 roku ruszyła produkcja sody bezwodnej, w ilości 10 ton na dobę. Mimo wytwarzania sody mało ekonomiczną metodą Honigmanna, produkcja szybko rosła. W latach 90-tych XIX wieku dzienna produkcja fabryki pokrywała roczne zapotrzebowanie na sodę w całej prowincji poznańskiej.

Korzystny układ handlowy z sodownią wzmocnił finansowo kopalnię "Grundmanna" i zarząd jej podjął decyzję o rozbudowie przedsiębiorstwa.

W 1883 roku rozpoczęto budowę nowego szybu. Zlokalizowano go w odległości 60 m. od szybu "Klaus". Dla uczczenia niedawnego zwycięstwa Prus nad Francją, nowy szyb nazwano "Sedan".

Po osiągnięciu głębokości 150 m., doprowadzono do niego chodnik od szybu "Klaus", po czym pogłębiono "Sedan" do 180 m. Złoże solne eksploatowano komorami o rozmiarach 20x10 m, pozostawiając między nimi filary ochronne o grubości 10 m. Urobek transportowano od szybu "Klaus".

Przepływ solanki w tej kopalni przez okres 10 lat sięgał 360 m3 na dobę, co w zupełności pokrywało zapotrzebowanie mątewskiej fabryki.

W 1894 roku kopalnię "Grundmanna" przekształcono w akcyjne przedsiębiorstwo górnicze "Steinsalzbergwerk Inowrozlaw" (Kopalnia soli kamiennej Inowrocław).

Znakomicie prosperujące przedsiębiorstwa, to jest kopalnię i fabrykę sody, w 1904 roku połączono w spółkę akcyjną "Steinsalz und Soda Werke" (Zakłady soli kamiennej i sody). W tym czasie zakładami zainteresował się belgijski koncern "Solvy", potentant europejskiego przemysłu sodowego, stopniowo skupując akcje mątewskiej fabryki.

W 1907 roku kopalnia i sodownia przeszły na własność belgijskiego koncernu. Przy pomocy belgijskich specjalistów zmodernizowano fabrykę i wprowadzono nową technologię produkcji sody, tak zwaną amoniakalną, bardziej ekonomiczną, wynalezioną przez twórcę koncernu - Ernesta Solvy.

Rozbudowano również kopalnię rządową. W latach 1891 - 1894 zbudowano przy ulicy Poznańskiej szyb "Nr II", o głębokości 160 m. Obydwa szyby połączono chodnikiem. Szyb "Nr I" pełnił funkcję szybu zjazdowego i wentylacyjnego.

W 1900 roku trzy skarbowe pola górnicze, "Ost", "Pielke" i "Bast" połączono w jedno przedsiębiorstwo górnicze - rządową kopalnię "Kronprinz". Szybom tej kopalni nadano stosowne nazwy. Szyb "Nr I" nazwano "Kronprinz II", a szyb "Nr II" nazwano "Kronprinz I".

W kopalni "Kronprinz" dążono uparcie do uchwycenia zródła strumienia niosącego tanią solankę. Robotami górniczymi posuwano się w kierunku północnym, pod centrum miasta. Na zródło strumienia natrafiono w 1905 roku, w odległości 900 m od szybu. Dostarczało ono 160 m3 solanki na dobę. Dla zbadania drogi dopływu wód do zródła, otwarto dostęp do tworzących je strumyków, aż do nadkładu.

Stwierdzono też wtedy, że zródło tworzą spływające z warstw nadkładowych wody powierzchniowe, ale nie przywiązywano do tego większej wagi.

W kwietniu 1907 roku, wody zródła, strumienia i jego dopływów, ujęte systemem rur, skierowano do szybu. Wówczas zaobserwowano w kopalni "Kronprinz" nagły przybór wód na poziomie 160 m, w miejscu, gdzie od kilku miesięcy nie prowadzono robót górniczych, a dopływ od lat wynosił 30 m3 na dobę. Przybór wody wzrastał gwałtownie. Po tygodniu zwiększył się do 1 m3 w ciągu minuty, a w następnych dniach do 4 m3 na minutę.

W dniu 20 kwietnia 1907 roku onotowano zanik wody w studniach kopanych w dolomicie jurajskim, usytuowanych we wschodniej części Inowrocławia.

Domyślano się, że woda ze studzien spłynęła do kopalni. Nie potrafiono jednak określić miejsca przecieku. Woda napływająca na poziom 160 m, szybikami komunikacyjnymi spływała do chodnika na poziomie 169 m i tam znikała w szczelinie spągu, niedaleko szybu "Kronprinz II". Początkowo liczono się z opanowaniem przepływu za pomocą zamontowanych tam pomp odwadniających. Mimo podjętych wysiłków przybór wody nadal utrzymywał się w granicach 4 m3 na minutę. Zdecydowano się zatem odprowadzić nadmiar wody poza wysad, pospiesznie tworzonym chodnikiem ratowniczym w kierunku wschodnim.

Tymczasem woda zanikająca w spągu chodnika na poziomie 169 m w kopalni "Kronprinz", spływała do kopalni prywatnej, gdzie od połowy maja 1907 roku zaobserwowano gwałtowny przypływ, tak duży, iż 31 maja 1907 roku woda zatopiła najniżej położony na głębokości 180 m poziom eksploatacyjny kopalni "Steinsalz und Soda Werke". I tu liczono się z opanowaniem sytuacji, jednakże niżej położona kopalnia prywatna była całkowicie uzależniona od skutecznego zahamowania przepływu z kopalni rządowej, bowiem woda, niczym w naczyniach połączonych, szczelinami w soli nieustannie spływała do niżej usytuowanej kopalni.

14 czerwca 1907 roku poziom wody w obydwu kopalniach wyrównał się, zalewając wszystkie poziomy eksploatacyjne kopalni prywatnej. Jedyną szansą uratowania kopalń było odprowadzenie wody poza wysad solny.

Gdy czoło chodnika ratowniczego doprowadzono do rejonu skrzyżowania dzisiejszych ulic: Dworcowa - Marcinkowskiego, 12 września 1907 roku, nagły przypływ wody uniemożliwił dalsze prace górnicze. W kilka dni pózniej napływająca woda zatopiła wszystkie wyrobiska obydwu inowrocławskich kopalń.

Pozbawionym dostaw surowca zakładom przetwórczym, a mianowicie warzelni i fabryce sody groziła likwidacja. Aby nie dopuścić do wstrzymania produkcji, postanowiono podbierać solankę z zatopionych kopalń. Warzelnia czerpała solankę z szybu "Kronprinz II", a sodownia z szybów "Klaus" i "Sedan". Nie kontrolowana eksploatacja solanki zachwiała statykę górnych warstw górotworu i spowodowała nasilenie się zjawisk krasowych w nakrywającej wysad gipsowej czapie. W konsekwencji na terenie miasta pojawiły się liczne zapadliska gruntu.

Po 1907 roku koncentrowały się one w północnej części miasta, a po 1917 roku w południowej. Zapadliska miały cylindryczne zarysy i pionowe ściany. Powierzchnie ich miały rozmiary od jednego lub kilku metrów do kilkuset metrów.

9 kwietnia 1909 roku runęło północne ramię transeptu nowo zbudowanego kościoła Zwiastowania Najświętszej Marii Panny, z piękną rzezbą tympanonową przedstawiającą Piasta i Rzepichę przyjmujących w gościnę aniołów, dłuta znanego poznańskiego artysty - Władysława Marcinkowskiego (zdjęcia poniżej).

Portal północnego transeptu z rzezbą tympatonową przed zapadnięciem
Północna ściana kościoła po zapadnięciu
Północna ściana kościoła po zapadnięciu
Pruscy policjanci pilnujący dostępu do zapadliska

Ksiądz Antoni Laubitz, ówczesny administrator kościoła tak opisywał ten fakt na łamach ówczesnego "Dziennika Kujawskiego": "W dniu katastrofy słyszano przed południem w okolicy kościoła podziemne detonacje. Katastrofa w kościele zaczęła się o godz 15.30. Dwóch robotników, czekających przy północnym portalu na rozpoczęcie nabożeństwa zauważyło, że w niewielkim oddaleniu od kościoła zaczęły wytryskiwać z murawy cienkie, ale wysokie fontanny wody. Przyglądając się, poczuli z przerażeniem, że ziemia po ich stopami podnosi się. Wśród huku podniósł się słup wody na wysokość około 10 metrów, a po jego zapadnięciu zauważono w ziemi duży otwór, który powiększając się zbliżał się do murów kościoła, pochłaniając najpierw granitowe stopnie, a potem kamienie fundamentów i dolne części ściany kościoła. Jeszcze cztery godziny wisiał bez oparcia w fundamentach północny portal i dwudziesto metrowy mur. O godzinie 19.30 wśród straszliwego huku zapadła się pod ziemię trzecia część muru, pozostawiając otwór o powierzchni 400 m2. Przepaść o powierzchni 360 m2 była wypełniona słoną wodą".

Od tego czasu kościół stał niewykorzystany do 1929 roku.

Tragiczne w skutkach było także zapadlisko powstałe 7 listopada 1911 roku przy ulicy Orlowerstrasse (obecnie ulica Orłowska), o powierzchni 1400 m2, w obrębie którego znalazło się kilka domów mieszkalnych (zdjęcia poniżej).

Sprzątanie po zapadlisku

Największe zapadlisko , o powierzchni ponad 2000 m2 utworzyło się przy dzisiejszej ulicy Zapadłe, nazwanej tak dla upamiętnienia tamtego tragicznego zdarzenia. Niektórzy mówią, że do tego zapadliska wpadł cały pociąg towarowy, jadący do Mątew (wtedy tu była linia kolejowa z Inowrocławia do Kruszwicy).

Powstawanie zapadlisk wpłynęło niekorzystnie na rozwój miasta. Przedsiębiorcy, którzy mogli bez większych strat zrezygnować z działalności gospodarczej w Inowrocławiu, woleli inwestować w innych miastach. Także niektórzy, ogarnięci paniką mieszkańcy Inowrocławia przeprowadzali się do innych miast, w których nie było górniczych zagrożeń. Przeżywające dobrą koniunkturę budownictwo zamarło.

Ówczesne władze miejskie dla uspokojenia opinii publicznej zmuszone były wyznaczyć w samym śródmieściu Inowrocławia obszar zagrożony o powierzchni 155 hektarów, nie nadający się pod zabudowę. Harmonijny rozwój urbanistyczny miasta, na początku XX wieku nabierającego cech wielkomiejskiego i przemysłowego ośrodka, został zakłócony. Skutki tego do dziś są czytelne w nieregularnym układzie i nierównomiernej zabudowie centrum Inowrocławia. Dla zapewnienia miastu możliwości rozwoju przestrzennego przyłączono do obszaru administracyjnego Inowrocławia kilka gmin podmiejskich, położonych poza granicami wysadu solnego. Reputację miasta ratowało jedynie rozwijające się uzdrowisko. Niska, willowa zabudowa oraz dużo zieleńców i ogrodów zakładanych na zagrożonym zapadliskami terenie nadały Inowrocławiowi wygląd miasta-kurortu.

Zarządy inowrocławskich przedsiębiorstw salinarnych zdawały sobie sprawę, że pozyskiwanie surowca z zatopionych kopalń jest rozwiązaniem tymczasowym. Ponadto zapadliska uświadomiły władzom miejskim, że wbrew głoszonym przez zaiteresowanych opiniom, nie jest to metoda obojętna dla bezpieczeństwa miasta. Mimo chęci utrzymania w mieście korzystnie wpływającego na jego rozwój przemysłu, po każdej serii zapadlisk, rada miejska, pod wpływem nacisku opinii publicznej, postulowała właścicielom kopalń zaniechanie eksploatacji. W szczególnie trudnej sytuacji był koncern "Solvy", któremu groziła utrata olbrzymich kapitałów, zaiwestowanych tuż przed katastrofą w wykup kopalni i sodowni oraz modernizację przedsiębiorstw.

Rząd pruski dla zabezpieczenia pracy warzelni zainteresował się złożem solnym w Górze pod Inowrocławiem. Zbadano je 14 płytkimi odwiertami, o głębokości około 30 metrów, doprowadzonymi do warstw gipsów. W miejscach, w których nie natrafiono na gips, wiercono do głębokości 50 - 100 metrów. Jednym otworem zbadano złoże do głębokości 1100 metrów. W odwiercie tym na warstwę gipsu natrafiono na głębokości 32 metrów, a strop soli nawiercono po przejściu 113 metrów. Złoże uznano wtedy za zdatne do eksploatacji, jednak nie zdecydowano się na budowę nowej kopalni.

W Polsce, odrodzonej po zakończeniu I wojny światowej i zwycięstwie powstania wielkopolskiego, ze względu na ogromne zapotrzebowanie na sól i sodę, troska o utrzymanie produkcji inowrocławskiej warzelni soli i mątewskiej fabryki sody była jednym z pierwszych, podjętych przez rząd problemów gospodarczych.

Na początku 1919 roku z polecenia Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu, inżynier górniczy - Henryk Kikinger dokonał oceny warunków dalszej eksploatacji soli w Inowrocławiu. Ze względu na bezpieczeństwo miasta ocenił on ujemnie podbieranie solanki z zatopionych kopalń, przedkładając śmiały plan budowy nowej kopalni pod zatopionymi, z szybem prowadzonym poza złożem, w warstwach dolomitów na wschód od wysadu.

W tym samym roku powołana przez Ministerstwo Przemysłu i Handlu komisja ekspertów, składająca się z profesora Morozewicza i inżynierów Morawskiego i Skoczylasa, przeprowadziła w Inowrocławiu badania mające określić ewentualną odpowiedzialność skarbu pruskiego za spowodowanie błędami w sztuce górniczej powstawanie w mieście zapadlisk, wydać opinię co do dalszej możliwości eksploatacji inowrocławskiego wysadu oraz wskazać bezpieczne dla miasta sposoby pozyskiwania surowca dla przemysłu solnego. Komisja uznała dotychczasowe metody eksploatacji wysadu za rabunkowe, nie liczące się z warunkami geologicznymi złoża, których konsekwencją było zdewastowanie powierzchniowych warstw górotworu i powstawanie zawałów gipsowych oraz zapadlisk.

Postulowano zaprzestania podbierania solanki z zatopionych kopalń, wskazując na szczególnie szkodliwe wtłaczanie do wyrobisk w miejsce pobranej solanki słodkiej wody w ilości zwiększonej o 20%, co wbrew intencjom zarządów przedsiębiorstw, nie stabilizowało górotworu, lecz powodowało jego nadmierne ługowanie i mechaniczne kruszenie nadkładu. Dla zapewnienia ciągłości produkcji warzelni i sodowni dopuszczono tymczasowe, ograniczone czerpanie solanki z zatopionych szybów.

Dla zabezpieczenia w przyszłości produkcji zakładów przetwórczych sugerowano jak najszybsze przystąpienie do budowy kopalni szybowej w Górze, jako rozwiązania najbardziej optymalnego dla bezpieczeństwa miasta. Pozytywnie oceniono projekt inżyniera Kikingera, jednakże ze względu na trudności budowlane i spodziewane zalewanie budowanego szybu przy przechodzeniu przez warstwy wodonośnych dolomitów, radzono odłożyć jego realizację na czas pózniejszy.

Zarząd warzelni oraz zakłady "Solvy", korzystając z przychylnej wypowiedzi komisji co do tymczasowego czerpania solanki z zatopionych kopalń, na zachód od ulicy Poznańskiej odwiercił 18 otworów o głębokości 400 - 700 m, z których czerpano solankę dla obydwu zakładów. Ilość jej była niewystarczająca, więc dodatkowo nielegalnie podbierano solankę z zatopionych szybów. Wreszcie pod presją ekspertów, władz miasta i opinii publicznej, w 1923 roku zakłady sodowe "Solvy" podjęły budowę nowej kopalni, zlokalizowanej na polu "Solno", pomiędzy mątewską fabryką a miastem.

Zdecydowano się skorzystać z pomysłu inżyniera Kikingera, z tym że dla uniknięcia przebijania warstw dolomitów poza wysadem, postanowiono głębić szyb w gipsach i soli, w sąsiedztwie zatopionych kopalń.

Roboty powierzono znakomitej, niemieckiej firmie budownictwa górniczego "Triefbau und Kaltenanlage" z Nordhausen. Budowę szybu rozpoczęto w 1924 roku. Po dotarciu na głębokość 122 - 132 m, do rejonu dawnej eksploatacji gipsu, woda zalała szyb. Wodę wypompowano i głębiono szyb przy zastosowaniu zamrażania i cementowania gruntu.

W 1926 roku szyb uznano za zdatny do eksploatacji, zakładając pierwszy poziom eksploatacyjny na głębokości 470 m. Dla bezpieczeństwa pozostawiono nad nim ochronną półkę soli o grubości przekraczającej 200 m. Ostatecznie drążenie szybu ukończono w 1929 roku na głębokości 568 m.

Budowa szybu "Solno I" (zdjęcie poniżej) otwarło nową kartę w dziejach inowrocławskiego kopalnictwa solnego.

Wieża szybowa "Solno I" od 1924 roku była drewniana, a od 1942 roku była konstrukcją stalową.

Mimo oddania szybu "Solno I" w 1929 roku, to pełna eksploatacja zaczęła się dopiero w roku 1932. Eksploatacja polegała wyłącznie na produkcji solanki nasyconej i wydobywaniu jej na powierzchnię. W związku z tym zastosowano tak zwany "alpejski system eksploatacji komorowej", prowadząc roboty jednocześnie na pięciu poziomach udostępnionych początkowo tylko jednym szybem "Solno I", zgłębionym w południowej części złoża. Najniższy VI poziom posiadał jedynie wyrobiska chodnikowe umożliwiające eksploatację poziomu V, a ponadto zlokalizowana na nim była pomocnicza hala pomp. Pompownia główna z wysokociśnieniowymi pompami, za pomocą których wypompowywano solankę na powierzchnię bezpośrednio do odbiorców, zlokalizowana była w najbiższej okolicy szybu na poziomie V.

I poziom kopalni założony został na głębokości 470 m poniżej powierzchni terenu, a pozostałe głębiej przy zachowaniu wzajemnej odległości 18 metrów. W roku 1948 szyb "Solno I" pogłębiono do 611 m i założono dwa dodatkowe poziomy VII i VIII. W latach sześćdziesiątych XX wieku po zakończeniu budowy szybu "Solno II" założone zostały kolejne poziomy, to jest IX i X, który położony był na głębokości 638 m.

Założenie poziomu I na głębokości 470 m było uzasadnione koniecznością pozostawienia półki ochronnej pomiędzy nową kopalnią, a wyrobiskami zatopionych w 1907 roku kopalń oraz polem eksploatacyjnym dziesięciu otworów, tak zwanych "S". Natomiast wokół otworów głębokich "A" do "H" ustawiony został filar bezpieczeństwa, którego granica przebiegała w odległości 100 m od osi otworów. Ustawiono również filar bezpieczeństwa o grubości 50 m wokół brzeżnych ścian wysadu, który poprzez prowadzenie wierceń badawczych do granic złoża był na bieżąco określany i nanoszony na mapy mierniczo-geologiczne poszczególnych poziomów. Z uwagi na zagrożenie wodne kopalni zarówno półka wodna, jak i ustanowione pozostałe filary nie mogły być naruszone żadnymi robotami górniczymi.

Prowadząc roboty górnicze od szybu "Solno I" w kierunku północnym, rozcięto złoże na każdym poziomie chodnikami głównymi 3, 4, 5, 7, 8 o wzajemnej odległości 120 m. Wyjątek stanowi odległość między chodnikami 5 i 7 wynosząca przy braku chodnika 6 240 m. Chodniki główne miały kierunek zbliżony do kierunku północ-południe i były równoległe do dłuższej osi wysadu solnego, którego przekrój poziomy zbliżony był do elipsy. Chodniki główne połączone były chodnikami poprzecznymi oznakowanymi 14, 15, 16, 17, 19, 21, 23, 24, 25, 26, 27 dla skrócenia dróg komunikacyjnych i usprawnienia systemu wentylacyjnego kopalni. Poszczególne poziomy połączone były ze sobą szybikami wykonanymi przy chodnikach głównych we wzajemnej odległości 120-240 m. Szybiki uzbrojone były w pomosty i wyposażone w drabiny, które służyły celom komunikacyjnym i wentylacyjnym (zdjęcie poniżej).

Ponadto w szybikach zainstalowane były rurociągi technologiczne dla przepływu wody przemysłowej i solanki oraz przewody energetyczne.

Przy wykonanych na poszczególnych poziomach chodnikach głównych, zakładano wyrobiska eksploatacyjne, to jest komory ługownicze o wysokości 9 m, szerokości końcowej 20 m i długości 100 m. Strop komory położony był na równi ze spągiem chodnika komorowego danego poziomu, a spąg komory 9 m poniżej, to jest w połowie odległości międzypoziomowej. W ten sposób półka międzykomorowa posiadała 9 m grubości. Komory zakładano prostopadle do chodników głównych, a odległość między osiami sąsiednich komór wynosiła 40 m. W tym układzie między komorami o ostatecznej szerokości 20 m, pozostawał filar o grubości również 20 m.

Wybieranie złoża w tak złożonym pod względem geometrycznym systemie powodowało, że w bloku eksploatacyjnym stopień wykorzystywania złoża wynosił 18%. Ta wielkość wykorzystania złoża zezwalała na jego wybieranie bez stosowania podsadzki, czy też obudowy wyrobisk. Obudowę chodników stosowano jedynie w partiach, gdzie występowały skały solne o małej wytrzymałości i zwięzłości (zuber solny).

Z uwagi na ługowniczą metodę urabiania złoża, wyrobiska kopalni wyposażone były w rurociągi przepływowe, które generalnie dzieliły się pod względem ich przeznaczenia na sieci rurociągów wody przemysłowej, solanki nienasyconej oraz splanki nasyconej. Woda przemysłowa doprowadzana była z ujęć na rzece Noteć i z jeziora w Ludzisku do rurociągów zaistalowanych w szybach i grawitacyjnie rozprowadzana na dole kopalni do poszczególnych miejsc odbioru. Również przepływ solanki nienasyconej i nasyconej odbywał się przy wykorzystaniu grawitacji. Natomiast wydobycie solanki na powierzchnię odbywało się rurociągami przy zastosowaniu wysokociśnieniowych pomp odśrodkowych o napędzie elektrycznym zainstalowanych w pompowniach głównych zlokalizowanych w pobliżu szybu.

Szyb "Solno I", o którym wspomniano wcześniej, został zgłębiony przez niemiecką firmę z zastosowaniem mrożenia do głębokości 210 m i był drugim szybem w Polsce zgłębionym tą metodą.

Obudowę wodoszczelną tubingową o grubości ścianek tubingów 30-60 mm (w zależności od głębokości) zastosowano do 278 m, natomiast dolny odcinek szybu do głębokości 611 m. Podszybia obudowano murem z cegły klinkierowej na zaprawie betonowej. Średnica szybu w świetle obudowy wynosiła 3 m, a więc był to bardzo ciasny szyb. Jako urządzenie wyciągowe zastosowano maszynę parową bębnową oraz 2 klatki szybowe zawieszone na dwóch linach nośnych. Każda klatka mogła pomieścić 4 osoby, a dopuszczalny ciężar użyteczny transportowanych materiałów i urządzeń wynosiła 1000 kg. Maksymalna szybkość jazdy wynosiła 2 m/sek.

Szyb "Solno I" do roku 1961, był jedynym szybem  łączącym wyrobiska podziemne z powierzchnią. Stan taki był niezgodny z wymogami przepisó górniczych i stwarzał poważne zagrożenie dla załogi pracującej na dole. Przewietrzenie kopalni prowadzone z konieczności za pomocą lutniociągu blaszanego o średnicy 500 mm zabudowanego w szybie, a doprowadzającego świeże powietrze do wyrobisk, było niewystarczające, zwłaszcza w aspekcie występującego w kopalni zagrożenia gazowego i wyrzutowego. Ilość powietrza wtłaczanego do kopalni wynosiła zaledwie 200 m3/min.

W latach 1932 - 1945 kopalnia prowadziła eksploatację w południowej części złoża, przy ustabilizowanym wydobyciu wynoszącym 400 - 700 m3 solanki na dobę.

Górnicy w drodze do pracy - 1940 rok

Po zakończeniu II wojny światowej nastąpił intensywny rozwój przemysłu solnego i sodowego, co pociągnęło za sobą wzrost zapotrzebowania na solankę. Zaszła zatem potrzeba znacznego rozszerzenia frontu robót eksploatacynych kopalni, a zarazem konieczność budowy nowych obiektów umożliwiających wzrost wydobycia. Należy tu wspomnieć, że oprócz zasadniczego produktu, jaki stanowiła solanka przemysłowa, kopalnia produkowała również  od lat 50-tych XX wieku w małych ilościach tak zwaną "solankę gorzką", to jest solankę z dużą zawartością siarczanu magnezu, która wykorzystywana była dla celów terapeutycznych w "Uzdrowisku Inowrocław".

"Solanki" - lata 50-te XX wieku

W 1954 roku przystąpiono do budowy szybu "Solno II" w środkowo-wschodniej części złoża. Teren na którym zaprojektowano budowę szybu i obiektów towarzyszączych, służył dawniej jako plac targowy, a położony był pomiędzy ulicami: Andrzeja, Mała Andrzeja, Wałowa.

Teren budowy szybu "Solno II"
Wieża szybu "Solno II"

Przy budowie szybu "Solno II" zastosowano identyczną metodę zgłębiania jak w przypadku budowy szybu "Solno I", to jest przez zamrażanie górotworu i obudowę wodoszczelną tubingową.

Wykonawcą szybu było Przedsiębiorstwo Budowy Szybów w Bytomiu, które wyspecjalizowało się w zgłębieniu szybów metodami specjalnymi.

Szyb zgłębiono do głębokości 658 m i założono podszybia na dziesięciu poziomach. Do głębokości 194 m zastosowano obudowę wodoszczelną tubingową z elementów tubingów żeliwnych o grubości ścianek 40 i 60 mm. dalszy odcinek szybu do końcowej głębokości oraz podszybia obudowano murem wykonanym z cegły klinkierowej na zaprawie betonowej. Szyb połączono z wyrobiskami I poziomu w 1961 roku.

Średnica szybu w świetle obudowy wynosiła 5 m, a tarczę szybu podzielono na przedziały analogicznie jak w szybie "Solno I", z wyjątkiem przedziału lutniowego, który w szybie "Solno II" był zbędny.

Jako urządzenie wyciągowe zastosowano po raz pierwszy w polskim górnictwie maszynę typu "WL4-1250" czterolinową zabudowaną w koronie wieży szybowej. Na czterech linach nośnych podwieszono dwupiętrową klatkę i przeciwwagę, z równoczesnym zastosowaniem liny wyrównawczej podwieszonej do elementów dolnych konstrukcji obu naczyń wyciągowych.

Klatka mieściła na dwóch piętrach 40 osób, a jej maksymalne obciążenie dla transportu materiałów i urządzeń wynosiła 3000 kg. Dopuszczalna szybkość jazdy urządzenia okrślona została na 4m/sek. Na terenie szybu "Solno II", który stał się głównym szybem zjazdowym i wydobywczym, wzniesiono niezbędne obiekty stanowiące zaplecze techniczne, socjalne i administracyjne kopalni. Pobudowano też tu blok mieszkalny dla górniczych rodzin.

W roku 1957 rozpoczęto rozruch nowo pobudowanych "Zakładów Sodowych" w Janikowie koło Inowrocławia (zdjęcie poniżej), w związku z czym nastąpił zdecydowany wzrost wydobycia solanki w kopalni "Solno".

Dla potrzeb tegoż zwiększonego wydobycia pobudowano i uruchomiono w latach 1957-1959 dodatkową tymczasową pompownię solanki na poziomie VIII przy szybie "Solno I" oraz przepompownię solanki na powierzchni w pobliżu tego szybu.

Powiększający się sukcesywnie front robót eksploatacyjnych osiągnął maksymalną szerokość i nastąpiło jego przesunięcie w północną część złoża.

Otwarto dwa dodatkowe poziomy i rozcięto je wyrobiskami przygotowawczymi od szybu "Solno II", również w północnej części. Na najgłębszym X poziomie pobudowano i oddano do ruchu w połowie lat 70-tych XX wieku pompownię główną solanki o docelowej wydajności 12 tysięcy m3 na dobę (zdjęcia poniżej).

Z uwagi na pogarszający się stan techniczny obudowy tubingowej szybu "Solno I" i związany z tym wzrost zagrożenia wodnego kopalni, został zgłębiony w latach 1972-1977 i połączony z dwoma najwyższymi poziomami nowy szyb "Solno III" (zdjęcie poniżej).

Tak jak w przypadku szybów "Solno I" i "Solno II", również przy zgłębianiu szybu "Solno III" zastosowano metodę zamrażania skał. Obudowę wodoszczelną tubingową założono do 250 m, natomiast dolną część szybu do końcowej głębokości 504 m obudowano murem z betonu. Po wyposażeniu szybu "Solno III" w urządzenia wyciągowe i wentylator główny, przejął on rolę szybu "Solno I", który został wyłączony z ruchu i odizolowany od wyrobisk kopalnianych.

Działalności eksploatacyjnej kopalni towarzyszyło szereg zagrożeń górniczych, spośród których najbardziej istotne to zagrożenie gazowe, zagrożenie wyrzutami gazów i skał oraz zagrożenie wodne. Występowanie gazów w skałach solnych było związane z budową geologiczną złoża, a mówiąc ściślej, warunkami jakie towarzyszyły jego formowaniu. W złożu kopalni "Solno" występowały takie gazy, jak: metan, etan, siarkowodór, wodór, dwutlenek węgla i azot, przy czym ich koncentracja była zróżnicowana, co pozwalało na wyróżnienie partii mniej lub bardziej gazonośnych. Gazy, ze względu na ich związanie z górotworem, występowały w szczelinach, kawernach wraz ługami macierzystymi oraz w kryształach solnych i przestrzeni międzykrystalicznej. Uwalnianie się gazów następowało zarówno z otworów wiertniczych w trakcie ich wykonywania, jak i z calizny solnej w przodkach robót przygotowawczych i eksploatacyjnych.

Z przestrzeni międzykrystalicznych i kryształów uwalnianie się gazów następowało w sposób ciągły, przy czym procesowi ługowania towarzyszyły charakterystyczne trzaski. Wydzielające się gazy stanowiły dla załogi kopalni zagrożenie wybuchem w przypadku metanu, etanu lub wodoru. Natomiast zagrożenie zatruciem stanowił siarkowodór i dwutlenek węgla.

Zagrożenie wyrzutami gazów i skał wynikało z faktu, że w niektórych partiach złoża zalegały sole mające przy sprzyjających warunkach skłonność do nagłego rozprężania się, w wyniku czego następował wyrzut rozdrobnionej skały solnej wraz z gazem.

Taka partia złoża występowała w południowo-wschodniej części kopalni na wszystkich poziomach. W partii tej miało miejsce kilka wyrzutów, przy czym jeden z nich, który nastąpił w 1956 roku był największym wyrzutem zaistniałym w polskim górnictwie solnym. Masa wyrzuconej skały solnej wynosiła 800 ton i zniszczyła uzbrojenie chodnika na długości 150 m, a kawerna powurzutowa połączyła wyrobiska chodnikowe poziomu VII i VIII. Gazami towarzyszącymi był metan-30% i azot-70%.

Zagrożenie wodne, z uwagi na skomplikowaną budowę złoża i warunki hydrogeologiczne, stwarzało największe niebezpieczeństwo dla kopalni zarówno w trakcie jej budowy, jak i działalności eksploatacyjnej. Wysad solny w części objętej eksploatacją otaczały przyległe do jego ścian bocznych zawodnione utwory jurajskie. Na granicy zwierciadła solnego i czapy gipsowej istniały wyrobiska dwóch zatopionych starych kopalń, które były oddzielone od wyrobisk pierwszego poziomu kopalni "Solno" półką solną o grubości 290-330 m. W południowo-zachodniej partii złoża znajdowały się komory po eksploatacji otworowej oznaczone symbolami "A" i "H", które oddzielone były od wyrobisk kopalni filarem, a południowej partii komory znajdowały się komory otworowe oznaczone symbolami "S1" do "S10", które oddzielone były od wyrobisk kopalni półką o grubości zaledwie 70 m.

W trakcie prowadzenia robót górniczych kawerny i szczeliny były otwierane, a wypływające z nich ługi aczkolwiek nie stanowiły bezpośreniego zagrożenia, to jednak w przypadku ich hydraulicznej łączności z cieczami otaczającymi złoże, mogły doprowadzić do zatopienia kopalni.

W 1957 roku w trakcie zgłębiania szybu "Solno II" nastąpiło podczas rozmrażania górotworu gwałtowne wdarcie się solanki i wody do szybu z głębokości 140 m (czapa anhydrytowo-gipsowa), przy czym w tym samym czasie zaobserwowano obniżenie się poziomu wód w szybach "Klaus" i "Sedan" (stara kopalnia) oraz w niecce zapadliska w pobliżu tych starych szybów.

Głębokość szybu "Solno II" w tym czasie wynosiła 450 m, a przodek chodnika nr.23 na poziomie pierwszym na 470 m, prowadzonego na zbicie z szybem, był oddalony około 40 m od osi szybu. Gdyby wdarcie się wody nastąpiło około 2 miesiące pózniej, to po zbiciu chodnika z szybem, nie byłoby żadnej możliwości technicznej uratowania szybu, jak również kopalni, w której pustki poeksploatacyjne w tym czasie wynosiły około 5 milionów metrów sześciennych. Najprawdopodobniej zalanie kopalni pociągnęłoby za sobą katastrofalne skutki dla powierzchni i zabudowy Inowrocławia, aczkolwiek w tym czasie miasto nie miało jeszcze osiedli z wysoką zabudową. Jak z tego wynika, tylko szczęśliwemu zbiegowi okoliczności należy zawdzięczać uniknięcie wielkiej tragedii.

Innym przykładem wystąpienia realnej grozby wdarcia się wody spoza granicy wysadu było najechanie otworem badawczym wykonanym w 1971 roku w północno-zachodniej partii złoża w chodniku 391 na poziomie pierwszym, na mocno zawodnione piaski jurajskie (tak zwana kurzawka). W miejscu tym granica złoża wykazała niespotykane wcześniej w swej ciągłości anomalia. A mianowicie nie posiadała ona otuliny anhydrytow-iłowej, w związku z czym wody jurajskie wyługowały w bocznej ścianie solnej wysadu wyrazne zakole. I interpretacji geologicznej innych wykonywanych wcześniej otrworów wiertniczych wynikało, że w tym miejscu powinno się napotkać charakterystyczne dla granicy wysadu utwory na odległości około 140 m od czoła chodnika 391. Rzeczywista odlrgłość natomiast wynosiła zaledwie 38 m, a ciśnienie manometryczne w otworze wykazało w otworze 47 atmosfer, czyli dokładnie hydrostatyczny słup wody do powierzchni.

Akcja likwidacyjna tego otworu była prowadzona przez kilka tygodni i dzięki niezawodnemu działaniu urządzeń zabezpieczających i skutecznej technologii likwidacyjnej, uniknięto wdarcia się wody. W tym przypadku zapewne również niezbędny był łut szczęścia.

W okresie działalności górniczej kopalni "Solno" natrafiono na ponad 200 wycieków, z czego 159 podlegało ścisłej obserwacji i rejestracji oraz bieżącej analizie. Największe zaniepokojenie wywoływały wycieki występujące w stropie pierwszego poziomu oraz w partiach przyległych do granicy wysadu, jak również przyległych do filara eksploatacji otworowych. Istotny element zwiększający stopień zagrożenia wodnego stanowiły szyby górnicze, które przecinały utwory wodonośne czwartorzędu, czapy gipsowej, jak i horyzonty solankowe na poziomach wyrobisk starych zatopionych kopalń.

Pomimo tego, iż szyby były zgłębione w zamrożonych skałach, to to jednak szyb "Solno I" i "Solno II" zostały na pewnym etapie ich budowy zatopione w sposób katastrofalny, a dalsze ich zgłębianie było związane ze skomplikowanymi zabiegami technicznymi, pociągającymi za sobą zwiększenie nakładów finansowych.

Utrzymanie szybów w stanie zapewniającym bezpieczeństwo kopalni wymagało ciągłej obserwacji oraz prowadzenia systematycznych prac konserwacyjnych i doszczelniających. Mimo tego szyby stanowiły zawsze zagrożenie dla kopalni, choćby z uwagi na działanie korozji, pomniejszającej wytrzymałość obudowy tubingowej, oraz możliwość przenikania cieczy w dół rury szybowej po zewnętrznej stronie obudowy.

W okresie ponad 50-letniej dzialalności kopalni, robotami górniczymi objęto cały obszar złoża w jego granicach poprzecznych i przedziale głębokości udostępnionymi szybami, z wyłączeniem półki stropowej i wyznaczonych filarów, uzyskując sumaryczne wydobycie około 100 milionów metrów sześciennych solanki. Objętość wyrobisk powstałych w trakcie eksploatacji wynosiła około 15,4 miliona metrów sześciennych, a łączna ich długość wynosiła około 290 kilometrów.

Niezależnie od działalności produkcyjnej w okresie powojennym wyrobiska kopalni "Solno" stanowiły swego rodzaju poligon badawczo-doświadczalny. Badania i doświadczenia prowadzone były w zakresie ługownictwa otworowego, możliwości przechowywania olejów i paliw płynnych w wyrobiskach wykonanych w złożu solnym, statyki górotworu i naprężeń występujących w filarach, caliznie solnej i przodkach.

W zakres badań wchodziły również zagadnienia związane z gazowością i wyrzutowością złoża oraz zagadnienia wentylacji kopalni, a zwłaszcza wykorzystania czynników naturalnych dla przewietrzania wyrobisk dołowych.

W zakresie wyżej wymienionych zagadnień kopalnia "Solno" współpracowała  z takimi instytucjami, jak: Akademia Górniczo-Hutnicza, Główny Instytut Górnictwa, Polska Akademia Nauk, Wojskowa Akademia Techniczna oraz Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Górnictwa Surowców Chemicznych.

Wyniki badań wykorzystywane były nie tylko przez kopalnię "Solno", ale służyły również całemu polskiemu górnictwu solnemu, a także wykorzystywane były w pewnym zakresie w zagranicznym górnictwie solnym.

Od 1 kwietnia 1986 roku na mocy decyzji Ministra Przemysłu Chemicznego i Lekkiego przystąpiono do planowej likwidacji kopalni "Solno". Decyzja o zakończeniu eksploatacji i likwidacji kopalni rodziła się już od dłuższego czasu i wywoływała kontrowerje w inowrocławskim środowisku górniczym, a także wśród władz górniczych i resortowych.

Poprzedzona była wnikliwymi analizami w aspekcie technicznym, ekonomicznym i psychologicznym, a zwłaszcza w aspekcie zagrożenia wodnego kopalni i wynikającego stąd zagrożenia dla Inowrocławia. Wprawdzie kopalnia prawie całkowicie wyeksploatowała zasoby przemysłowe złoża, zalegające w granicach udostępnionych szybami, to jednak istniała możliwość dalszej eksploatacji przez wybieranie zalegających głębiej zasobów, to jest poniżej poziomu dziesiątego, za pomocą eksploatacji otworowej prowadzonej z tegoż poziomu. Eksploatacja takowa była przedmiotem projektowania w początkach lat 70-tych XX wieku, jak również rozcięcie wyrobiskami głównymi poziomu dziewiątego i dziesiątego było prowadzone pod kątem jej wdrożenia.

Przewidywano, że nowo udostępnione zasoby pozwolą na prowadzenie działalności górniczej w okresie dalszych 30-40 lat.

Podczas całej swej działalności wydobywczej kopalnia "Solno" osiągała korzystne wskazniki ekonomiczne, przy równoczesnej produkcji wysokiej jakości solanki. Niezależnie od pozytywnych walorów gospodarczych, kopalnia stanowiła unikat w skali światowej w zakresie odsłonięcia wyrobiskami pokładów solnych okresu cechsztyńskiego. W wyniku prowadzenia robót metodą ługowniczą, ociosy wyrobisk górniczych miały nienaruszoną strukturę, przez co ukazywały naturalne barwy różnokolorowych soli, a zarazem niepowtarzalne pełne swoistego uroku piękno przyrody.

Niejednokrotnie wyrobiskami odkrywano naturalne groty, których ściany inkrustowane były niezliczoną ilością kryształów o różnorodnych formach i wielkości.

Podziwiać więc można było regularne kryształy bezbarwnego halitu i sylwinu, jaskółcze ogony krystalicznego gipsu, a także niebieskie kryształy halitu i miodowe karnalitu.

Piękna dopełniała cała gama soli młodszych o odcieniach różu i czerwieni.

Nic więc dziwnego, że kopalnia wzbudzała duże zainteresowanie społeczeństwa polskiego, a także naukowców, a zwłaszcza geologów zagranicznych.

Wprawdzie kopalnia nie była udostępniona dla regularnego ruchu turystycznego, to jednak w pewnych okresach umożliwiono społeczeństwu zwiedzanie wyznaczonych wyrobisk (też osobiście miałem okazję zwiedzić podziemia).

Wyrobiska kopalni były również poligonem dla odbywania praktyk przez studentów geologii, górnictwa i geodezji górniczej.

Z kopalnią związało swoją materialną egzystencję kilka pokoleń inowrocławskich górników. Specyfika środowiska, w jakim pracowali górnicy, spowodowała również ich uczuciowe związanie z kopalnią.

Ten sentyment do kopalni udzielił się również szerszym kręgom społeczeństwa Inowrocławia i fakt postawienia kopalni w stan likwidacji w pewnym stopniu zbulwersował mieszkańców miasta.

Inowrocławski podziemny świat, który wszystkich odwiedzająch go zauroczył i zadziwił, a momentami zatrwożył z powodu swej potęgi, przestał istnieć.

26 czerwca 1986 roku rurociągami z "Inowrocławskich Zakładów Chemicznych" i z "Janikowskich Zakładów Sodowych" rozpoczęto do wyrobisk kopalnianych wtłaczać tak zwane ługi sodowe.

Nie ulega wątpliwości fakt, że kopalnia postawiona została w stan likwidacji w okresie kiedy warunki techniczne i złożowe pozwalały na dalszą jej gospodarczą działalność przy równoczesnej możliwości eksponowania walorów przyrodniczych udostępnionego złoża.

Nasuwa się więc pytanie.

Dlaczego podjęto tak drastyczną decyzję?

Poleć tę stronę na: