4 PAL w walce z Niemcami - 5 do 11 września 1939 r.

Rano i przed południem dnia 5 września 1939 roku, jednostki "4 Dywizji Piechoty" osiągnęły następujące rejony:

  • "Oddział Wydzielony-Brodnica", w skład którego wchodził: batalion "Oddziału Narodowego-Brodnica", I batalion z "67 Pułku Piechoty" oraz 9 bateria  z III dywizjonu pod dowództwem podporucznika Kazimierza Trzaski-Durskiego, zatrzymał się w rejonie miejscowości Rypin-Borzymin-Dzierzno.
  • "Oddział Wydzielony-Jabłonowo" ukrył się w lasach w okolicy miejscowości Tomków nad Drwęcą. Oddział ten podporządkowany został dowódcy piechoty dywizyjnej - pułkownikowi Tadeuszowi Lubicz-Niezabitowskiemu. Wsparcia artyleryjskiego miał zapewnić II dywizjon, który przebywał w tym czasie koło miejscowości Półwiejsk. W czasie postoju 4 bateria pod dowództwem podporucznika Jana Łojko zabezpieczać miała drewniany most na Drwęcy, mając wysunięte do przodu dwie haubice, jako obronę przeciwlotniczą.
  • Reszta "4 Dywizji Piechoty", a mianowicie: "63 Pułk Piechoty", oraz "67 Pułk Piechoty" (bez I batalionu) i "14 Pułk Piechoty" pozostały w lasach nad Drwęcą w okolicy miejscowości Ciechocin-Elgiszewo-Pruska Łąka. Pozostające na postoju oddziały osłaniał z kierunku północnego "63 Pułk Piechoty", wysyłając silne ubezpieczenia w okolice miejscowości Gronowo-Młyniec oraz Ostrowite-Chełmonie.

W rejonie rozmieszczenia "4 Dywizji Piechoty" znajdowała się większość oddziałów z "4 Pułku Artylerii Lekkiej". Dowództwo pułku miało swoje miejsce postoju w okolicy jeziora Okonin, natomiast w rejonie miejscowości Elgiszewo przebywał cały I dywizjon oraz 7 i 8 bateria z III dywizjonu.

Wieczorem w dniu 5 września 1939 roku dowódca "Grupy Operacyjnej-Wschód" - generał Mikołaj Bołtuć wydał rozkaz dla "4 Dywizji Piechoty", rozpoczęcia odwrotu w kierunku lasów leżących na południe od Torunia.

W nocy z 5 na 6 września "4 Dywizja Piechoty", razem z "Oddziałem Wydzielonym-Brodnica" i "Oddziałem Wydzielonym-Jabłonowo", które tworzyły grupę pod dowództwem pułkownika Mieczysława Rawicz-Mysłowskiego, wykonała około 40-kilometrowy przemarsz.

Jako miejsce postoju dla dowództwa "4 Pułku Artylerii Lekkiej" wybrano leśniczówkę o nazwie Kuchnia. W pobliżu zatrzymały się również

I i III dywizjon (bez 9 baterii), natomiast II dywizjon stanął w lasach toruńskiego poligonu wojskowego.

Od rana 6 września wszystkie baterie odpoczywały po długim i ciężkim nocnym marszu. Dokonywano napraw uszkodzonych wozów taborowych, karmiono, pojono lub wymieniano konie. Baterie ogniowe uzupełniły także zniszczony podczas wcześniejszych walk sprzęt wojskowy, który pobierano z wojskowych magazynów znajdujących się w Toruniu. Około godzin południowych do miejsca postoju dotarła dopiero 9 bateria, która dołączyła do III dywizjonu. Kuchnie polowe wydawały żołnierzom gorący posiłek.

Jedna z wojskowych kuchni polowych - 1939 rok

Po południu niemieckie samoloty zbombardowały miejsce postoju

III dywizjonu. Nie było jednak żadnych strat, ponieważ bomby spadały w bezpiecznej odległości od ukrytych w lesie polskich baterii i wozów taborowych.

Wieczorem przyszedł kolejny rozkaz, aby "4 Dywizja Piechoty" rozpoczęła odwrót w rejon lasów na północ od Włocławka. W nocy z 6 na 7 września, dywizja maszerując wschodnim brzegiem Wisły, wykonała nakazane przegrupowanie w nowy rejon.

Rano 7 września 1939 roku, po blisko 35-kilometrowym nocnym marszu

"4 Dywizja Piechoty" dotarła do lasów w okolicy miejscowości Brzezie, leżącej na północny zachód od Włocławka. Natomiast idąca zachodnim brzegiem Wisły grupa pod dowództwem pułkownika Tadeusza Lubicz Niezabitowskiego osiągnęła rano rejon miejscowości Kikół-Szpetal.

Dowództwo "4 Pułku Artylerii Lekkiej" zatrzymało się w gajówce - Lisionki.

W lesie na zachód od gajówki zatrzymał się I dywizjon pod dowództwem majora Franciszka Kopaczyńskiego. Baterie z I dywizjonu ustawiły w leśnych przesiekach część dział jako obronę przeciwpancerną. II dywizjon zatrzymał się w pobliżu miejscowości Szpetal. Natomiast III dywizjon ukrył się w lesie koło gajówki - Józefina. Obronę przeciwpancerną zapewniały haubice I plutonu z 8 baterii pod dowództwem podporucznika Stanisława Borkowskiego. Pododdziały, które korzystały z postoju, uzupełniały brakującą amunicję.

Niemcy w tym czasie nie prowadzili pościgu za wycofującą się "4 Dywizją Piechoty". Tylko samoloty należące do "Dowództwa Lotnictwa-Prusy Wschodnie" starały się rozpoznać kierunek odwrotu i miejsca postoju polskich jednostek wojskowych.

W nocy z 7 na 8 września jednostki "4 Dywizji Piechoty" wraz z grupą pułkownika Tadeusza Lubicz-Niezabitowskiego wykonały kolejny, prawie 

10-kilometrowy przemarsz. W czasie przegrupowania Niemcy nie atakowali.

Rano 8 września dywizja dotarła do lasów leżących na lewym brzegu Wisły

w okolice miejscowości Mielęcin i Pikułkowo. W ciągu dnia rozwiązano grupę pułkownika Tadeusza Lubicz-Niezabitowskiego. Do "67 Pułku Piechoty" wcielono z powrotem I batalion. Natomiast batalion z "Obrony Narodowej-Grudziądz" zlikwidowano, a żołnierzy wcielono do pozostałych jednostek.

Z baonów "Obrony Narodowej-Brodnica i Jabłonowo", IV batalionu z 

"67 Pułku Piechoty" oraz mniejszych pododdziałów utworzony został "Pułk Obrony Narodowej" pod dowództwem podpułkownika Bogdana Sołtysa.

Kanonierzy z "4 Pułku Artylerii Lekkiej" znużeni już byli kilkudniowym nocnym odwrotem. Tempo marszu spadało. Coraz częściej trzeba było naprawiać uszkodzone na złych drogach wozy taborowe i wymieniać w napotkanych gospodarstwach rolnych przemęczone i odparzone konie. Ciągły odwrót żle wpływał na wojsko. Można było zauważyć pierwsze objawy apatii i braku wiary w zwycięstwo. Żołnierze, pozbawieni wiarygodnych informacji o sytuacji na froncie, podupadali na duchu. Plotki szerzone przez niemieckich dywersantów żle wpływały na wojskowe morale. Zaczęły występować braki w zaopatrzeniu w żywność i paszę dla koni.

Po całodziennym odpoczynku, wieczorem 8 września "4 Dywizja Piechoty" rozpoczęła odwrót w rejon miejscowości Lubień Kujawski. Nocny marsz odbywał się bez żadnych przeszkód ze strony Niemców.

 

Rano 9 września 1939 roku "4 Dywizja Piechoty", a wraz z nią "4 Pułk Artylerii Lekkiej" osiągnęły wyznaczone rozkazem miejsca, zatrzymując się w pobliżu miejscowości: Wąwół - Szewo - Modlibórz - Czaple.

Dowództwo "4 Pułku Artylerii Lekkiej" zajęło kwatery w folwarku - Bilno.

W ciągu dnia uzupełniano stany osobowe dywizji, wcielając do poszczególnych pułków ochotników, którzy zgłosili się do wojska w miejscowości Lubień.

Po południu "4 Dywizja Piechoty" otrzymała rozkaz od dowódcy "Grupy Operacyjnej-Wschód" - generała Mikołaja Bołtucia, aby przejść w rejon na południowy wschód od Kutna i zorganizować obronę na południe od Żychlina do miejscowości Szewce nad rzeką Ochnia. Wieczorem "4 Dywizja Piechoty" rozpoczęła 40-kilometrowy marsz. Stosunkowo długi odcinek drogi do pokonania spowodował, że oddziały wojskowe nie zdołały na czas dotrzeć do wyznaczonych wcześniej rejonów. Tempo marszu malało też ze względu na podążające drogami tłumy uchodżców.

Rano 10 września, około 20 samolotów niemieckich zbombardowało maszerujące polskie oddziały wojskowe, powodując ogromne straty.

W "4 Pułku Artylerii Polowej" zniszczona została częściowo kolumna amunicyjna należąca do I dywizjonu. Od odłamków bomb zginął oficer zwiadowczy z 3 baterii - porucznik rezerwy Tadeusz Czekanowski.

W 8 baterii zraniono jednego kanoniera i dwa konie, a w 7 baterii jeden koń został zabity a dwa zostały ranne. Po niemieckim nalocie częściowo rozproszone polskie oddziały szybko zebrały się i kontynuowały dalszy marsz w wyznaczone rejony.

Idący razem z "63 Pułkiem Piechoty" I dywizjon pod dowództwem majora Franciszka Kopaczyńskiego, zatrzymał się na postój niedaleko miejscowości Szewce. W ciągu dnia 1 bateria pod dowództwem porucznika Bronisława Wojciechowskiego zapewniała obronę przeciwpancerną "63 Dywizji Piechoty", natomiast 2 i 3 bateria odpoczywały ukryte w pobliskim lesie.

Maszerujący wraz z "14 Pułkiem Piechoty" II dywizjon pod dowództwem majora Kazimierza Falewicza stanął na postój w pobliżu miejscowości: Ruszki - Wieszczyce - Wyrów. Do zwalczania broni pancernej wyznaczona została

4 bateria pod dowództwem podporucznika Jana Łojko. Natomiast tworzący z

"67 Pułkiem Piechoty" jedną kolumnę III dywizjon pod dowództwem majora Michała Szczepańskiego, rozłożył się w lesie koło miejscowości Kaszewy Kościelne. Dywizjon ten wystawił baterie do doprowadzenia ognia na wprost. Obronę przeciwpancerną dla "Pułku Obrony Narodowej", który zatrzymał się w lesie koło wsi Ruszki , zapewniała 7 bateria pod dowództwem kapitana Jana Styczyńskiego, która została specjalnie została w tym celu wydzielona z

III dywizjonu. Dowództwo "4 Pułku Artylerii Lekkiej" miało swoje miejsce postoju w folwarku koło miejscowości Sieraków. Piechota niemiecka w tym czasie nie atakowała polskich pozycji, ale samoloty należące do niemieckiej

"4 Floty Powietrznej" prowadziły intensywne rozpoznanie, chcąc ustalić położenie polskich jednostek wojskowych.

 

10 września 1939 roku w godzinach popołudniowych do dworu Strzelce, w którym mieściło się miejsce postoju sztabu "Grupy Operacyjnej-Wschód" pod dowództwem generała Mikołaja Bołtucia,  przyjechał dowódca "Armii-Poznań" - generał Tadeusz Kutrzeba.

Obaj dowódcy dokonali gruntownej analizy sytuacji na froncie i dalszych działań wojennych. Póżnym popołudniem generał Mikołaj Bołtuć wydał pisemny rozkaz dalszego działania. Zgodnie z treścią rozkazu,

"4 Dywizja Piechoty" miała do świtu następnego dnia osiągnąć las, który znajdował się na południowy wschód od miejscowości Bielawy, a następnie natrzeć i opanować lasy na południe od miejscowości Głowno.

Potem zaplanowano ugrupować obronnie  wojskowe oddziały w tym rejonie, ubezpieczając się z kierunków: południowego i wschodniego, a następnie przeprawić się przez rzekę Bzurę w okolicach miejscowości: Orłowo i Sobota.

Zgodnie z rozkazem, wieczorem 10 września "4 Dywizja Piechoty" rozpoczęła przegrupowanie w wyznaczone wcześniej rejony. W kolumnie głównej, drogą: Szewce - Orłów - Bielawy, maszerowały: "67 Pułk Piechoty", "63 Pułk Piechoty", batalion "Obrony Narodowej-Jabłonowo", dowództwo "4 Pułku Artylerii Lekkiej" oraz I i III dywizjon (bez 7 baterii).

Natomiast w kolumnie bocznej, trasą: Beldno - Piecka Dąbrowa - Soboska Wieś - Walewice, szły: "14 Pułk Piechoty", batalion "Obrony Narodowej-Brodnica", 7 bateria z II dywizjonu, 4 dywizjon artylerii ciężkiej i 4 baon saperów. W czasie nocnego marszu nie było żadnej styczności z Niemcami.

Rano, 11 września 1939 roku oddziały zwiadowcze z głównej kolumny dotarły do przeprawy w okolicy Orłowa, ale most nad Bzurą był uszkodzony.

Przystąpiono więc natychmiast do naprawy mostu, aby jak najszybciej jednostki wojskowe mogły przejść na drugą stronę rzeki.

Około godziny 10:00 przez naprawiony most przeszedł "63 Pułk Piechoty" z wydzieloną z I dywizjonu jedną z baterii. Część oddziałów, wykorzystując dogodne do przejścia miejsca, przeprawiła się przez rzekę wpław.

Dowództwo "4 Pułku Artylerii Lekkiej" do chwili zakończenia przeprawy

I i III dywizjonu, zatrzymało się we dworze-Orłów. Dowódca "4 Pułku Artylerii Lekkiej" - podpułkownik Józef Pyrek do godziny 12:00 osobiście nadzorował przemarsz kolumny artylerii przez naprawiony most. Po przeprawie przez Bzurę, dowództwo pułku przeniosło się do folwarku Morga.

Kolumna boczna również miała problemy z przejściem na drugi brzeg Bzury. Wcześnie rano, po dotarciu do miejscowości Sobota, oddziały "14 Pułku Piechoty" pod dowództwem majora Józefa Rodzenia zmuszone były stoczyć z Niemcami walkę, aby uchwycić ocalały most przez rzekę. Idący na czele bocznej kolumny III batalion, po dotarciu do mostu, został ostrzelany przez ciężkie karabiny maszynowe wroga. Wówczas dowódca batalionu poprosił o wsparcie artyleryjskie, znajdującą się w pobliżu 4 baterię pod dowództwem podporucznika Jana Łojko. Bateria ta galopem zajęła stanowiska ogniowe, w trudnym i częściowo zalesionym terenie. Do strzelania na wprost, dowódca baterii wystawił trzy haubice, których ogień raził gniazda karabinów maszynowych nieprzyjaciela. Po szybkim ostrzale wroga, polski batalion też szybkim atakiem przedostał się mostem na drugi brzeg Bzury i zmusił niemieckie stanowiska do odwrotu. Umożliwiło to również "14 Pułkowi Piechoty" i maszerujących razem: 4,5,6 i 7 baterii przejście przez Bzurę.

Następnie oddziały polskiego pułku nawiązały styczność ogniową w rejonie stawów koło Walewic i Chruślina Kościelnego.

Jako pierwszy, natarcie na pozycje wroga rozpoczął "14 Pułk Piechoty", kierując się przez Sobotę na Walewice. W pierwszym rzucie znajdował się

I i III batalion, które po zdobyciu Walewic opanować miał też miejscowość Rulice i rejon na południe od tej miejscowości. Nieprzyjaciej jednak stawiał zacięty opór. Nacierającym na Niemców, polskim batalionom wsparcia artyleryjskiego zapewniał przez cały czas II dywizjon pod dowództwem majora Kazimierza Falewicza. W czasie wymiany ognia ranny został dowódca 

6 baterii - porucznik Józef Wojciechowski. Polskie oddziały posuwały się wolno i przed południem zaległy w silnym ogniu artylerii i karabinów maszynowych nieprzyjaciela. Po południu do walki wprowadzono pozostające w odwodzie: II batalion z "14 Pułku Piechoty" oraz batalion "Obrony Narodowej-Brodnica". Obydwa bataliony miały uderzyć w kierunki folwarków: Przesławice i Piotrkowice. Cały czas atak wspierały: 2,3,4 i 7 bateria, mając obserwatorów artyleryjskich wśród walczących polskich oddziałów.

Baterie kilkakrotnie zmieniały stanowiska ogniowe, podążając za piechotą.

Do wieczora trwała zacięta walka, w czasie której poległo lub zostało rannych wielu polskich żołnierzy. Ranny został również dowódca "14 Pułku Piechoty" - podpułkownik Włodzimierz Brayczewski. Polskie oddziały zdołały jednak wyrzucić Niemców z zajmowanych miejscowości i opanowały rejon: Stanisław - Władysław - Sapy.

Ciężkie walki toczyły także oddziały wchodzące w skład głównej kolumny.

Jako pierwszy przeprawił się przez Bzurę pod miejscowością Orłowo -

"63 Pułk Piechoty" z I baterią i pomaszerował do lasu koło miejscowości - Morgi. Tam nawiązał styczność ogniową z Niemcami. Pułk przeszedł natychmiast do natarcia i jeszcze przed południem opanował miejscowość Borówek. Następnie uderzył na Bielawy, ale Niemcy stawili silny opór.

Po południu "63 Pułk Piechoty", wspierany przez I i III dywizjon z "4 Pułku Artylerii Lekkiej", ponowił natarcie i zdobył miejscowość Bielawy, zmuszając Niemców do wycofania się na wzgórza, które znajdowały się na wschód od tej miejscowości i do wsi Rulice. W tym samym czasie, kiedy "63 Pułk Piechoty" bił się o Bielawy, I batalion z "67 Pułku Piechoty" wykonał manewr oskrzydlający i uderzył z boku na miejscowość Walewice. O miejscowość tę walczył także "14 Pułk Piechoty". Ujęty w kleszcze nieprzyjaciel wycofał się w pośpiechu z Walewic, ponosząc przy tym straty w ludziach i sprzęcie.

Baterie z "4 Pułku Artylerii Lekkiej" cały czas prowadziły ostrzał rozpoznanych pozycji niemieckich. Zmieniały stanowiska ogniowe, aby móc skuteczniej ostrzeliwać nieprzyjaciela i nie zostać przez niego wykrytym.

Wieczorem 11 września, "63 Pułk Piechoty" zatrzymał się na postój w lesie na północny wschód od miejscowości Helenowo, a "67 Pułk Piechoty"

(bez I batalionu) w rejonie miejscowości Rulice. Całość sił ubezpieczał w miejscowości Psary - I batalion z "67 Pułku Piechoty".

Niemieckim przeciwnikiem, który przez cały dzień 11 września 1939 roku walczył z jednostkami polskiej "4 Dywizji Piechoty" był

"20 Pułk Piechoty", podporządkowany czasowo generałowi Friedrichowi Olbrichtowi - dowódcy "24 Dywizji Piechoty". Wraz z "20 Pułkiem Piechoty" w walkach po stronie niemieckiej brały jeszcze udział: III dywizjon z "10 Pułku Artylerii" i II dywizjon z "53 Pułku Artylerii Ciężkiej", które zostały wysłane w rejon Głowna, aby powstrzymać znajdujące się tam siły polskie. Rano o godzinie 8:00 II batalion z niemieckiego "20 Pułku Piechoty" zajął miejscowość Walewice, a III batalion zajął Bielawy. Pomiędzy godziną 9:00, a 10:00, niemieckie bataliony zostały zaatakowane przez oddziały polskie. Na II batalin wyszło z północnego zachodu uderzenie polskiego "14 Pułku Piechoty", a na III batalion nacierał od zachodu polski "63 Pułk Piechoty". Wkrótce, dla zabezpieczenia lewego skrzydła, zaangażowano do walki pozostający w odwodzie niemiecki I batalion. Po kilku godzinach boju, niemiecki "20 Pułk Piechoty" poniósł duże straty i groziło mu okrążenie przez polski "14 i 63 Pułk Piechoty". Duże straty spowodowały także celnie strzelające baterie z "4 Pułku Artylerii Lekkiej" i

4 dywizjonu artylerii ciężkiej. Lecz mimo tego, dowódca niemieckiego

"20 Pułku Piechoty" - pułkownik Schmidt postanowił wytrwać jak najdłużej, chociaż kończyła się Niemcom amunicja.

W południe do walczącego niemieckiego

"20 Pułku Piechoty" przyjechał dowódca

"XIII Korpusu Armijnego" - generał Maximilian von Weisch i po zapoznaniu się z sytuacją wydał rozkaz stopniowego odwrotu "20 Pułku Piechoty" w rejon miejscowości Chruślin i Traby. Decyzja ta została wymuszona ciężkim położeniem niemieckiego pułku. Niemieckie bataliony były już częściowo otoczone i musiały przebijać się pojedyńczo, aby ujść z okrążenia, którego dokonał polski "14 i 63 Pułk Piechoty" przy wsparciu artyleryjskim ze strony "4 Pułku Artylerii Lekkiej".

Analizując przebieg walk o miejscowości Walewice i Głowno, warto zauważyć, że powodzenie natarcia polskiej "4 Dywizji Piechoty" pod dowództwem pułkownika Mieczysława Rawicz-Mysłowskiego w znacznym stopniu uzależnione było od umiejętnie zaplanowanego i wykonanego wsparcia artyleryjskiego, dokonanego przez "4 Pułk Artylerii Lekkiej". Oddziały polskie, które atakowały Niemców, lepiej wyposażonych w broń maszynową i artylerię, ponosiły duże straty i miały olbrzymie trudności z osiągnięciem wyznaczonego celu. Warunkiem powodzenia natarcia było dobrze zorganizowane przygotowanie artyleryjskie. Haubice oraz działa, mając wyznaczone wcześniej cele ogniowe, mogły wesprzeć piechotę, niszcząc gniazda karabinów maszynowych i stanowisk artylerii nieprzyjaciela.

Umiejętnie wykonane wsparcie artyleryjskie podkopywało w szeregach Niemców morale i ułatwiało pokonanie wroga.

V Ciąg dalszy poniżej V