4 PAL w walce z Niemcami 12 do 17 września 1939 r.

Nocą z 11 na 12 września 1939 roku "4 Dywizja Piechoty" w skład której wchodził między innymi "4 Pułk Artylerii Polowej" nie prowadziła żadnych działań zaczepnych wobec Niemców.

Zmęczeni już długimi przemarszami i walką polscy żołnierze, odpoczywali ukryci w lasach i mniejszych miejscowościach.

Przed południem w dniu 12 września 1939 roku dowództwo "4 Pułku Artylerii Lekkiej" przebywało w miejscowości Zgoda. Pułkowe dywizjony znajdowały się w pobliżu wspieranych pułków z "4 Dywizji Piechoty".

I tak. W folwarku Psary przebywał I dywizjon pod dowództwem majora Franciszka Kopaczyńskiego, w rejonie miejscowości Brzostowice stanął

II dywizjon pod dowództwem majora Kazimierza Falewicza, a w lesie na południowy wschód od miejscowości Rulice zatrzymał się III dywizjon pod dowództwem majora Michała Szczepańskiego.

12 września o godzinie 16:00, dowódca "4 Dywizji Piechoty" - pułkownik Mieczysław Rawicz-Mysłowski wydał pisemny rozkaz do dalszego działania podległych mu pułków w kierunku miejscowości Głowno i wsparcie walczącej w tym rejonie "Wielkopolskiej Brygady Kawalerii".

Polskie natarcie miało wyjść z lasu na południowy wschód od miejscowości Bielawy, po osi miejscowości: Władysławów - Zbrożkowa - Głowno.

Grupa uderzeniowa składała się z: "63 Pułku Piechoty", " 14 Pułku Piechoty"(bez III batalionu i batalionu "Obrony Narodowej-Brodnica") oraz III batalionu z "67 Pułku Piechoty". Oddziały, które zostały ugrupowane w dwa rzuty, po trzy bataliony w każdym rzucie, miały zdobyć miejscowość Głowno i przyległy teren. Do bezpośredniego wsparcia artyleryjskiego dla "14 Pułku Piechoty" wyznaczony został II dywizjon, a dla "63 Pułku Piechoty" - I i III dywizjon (bez 7 baterii). Pozostałe oddziały przeznaczone zostały do osłony skrzydeł grupy uderzeniowej w następujących rejonach:

  • w okolicy miejscowości Chruślin - I batalion z "67 Pułku Piechoty",
  • na linii Gosławice-folwark Psary-las na południe i wschód od Bielaw - "67 Pułk Piechoty" (bez I i III batalionu) z 7 baterią z "4 Pułku Artylerii Polowej",
  • północno-wschodni i południowo-wschodni skraj lasu koło Bielaw - 
  • III batalion z "14 Pułku Piechoty" i batalion "Obrony Narodowej-Brodnica".

Natarcie na pozycje niemieckie miało się rozpocząć o godzinie 18:00, po wcześniejszym zajęciu przez polskie oddziały pozycji do ataku. Jednak ze względu na dużą aktywność niemieckiej "4 Floty Powietrzej" natarcie na niemieckie pozycje przesunięto na godzinę 19:00.

Całością polskich sił dowodził dowódca piechoty dywizyjnej z "4 Dywizji Piechoty" - pułkownik Tadeusz Lubicz-Niezabitowski.

"Wielkopolska Brygada Kawalerii" w galopie przez Sochaczew - wrzesień 1939 roku

Po wyruszeniu z pozycji wyjściowych, lewoskrzydłowy "14 Pułk Piechoty" starł się w walce z Niemcami w okolicy miejscowości Sapachy i Trzebieszew.

Zrzuceni na tyły niemieccy spadochroniarze przerwali połączenia telefonicze ze wspierającym "14 Pułk Piechoty" - II dywizjonem z "4 Pułku Artylerii Lekkiej". W związku z tym, dalsze natarcie polskie prowadzone było bez udziału artylerii. Natomiast "63 Pułk Piechoty" nie zdążył jeszcze rozpocząć boju z wrogiem, ponieważ przyjechał na pole walki dowódca "4 Dywizji Piechoty" - pułkownik Mieczysław Rawicz-Mysłowski z rozkazem przerwania natarcia i powrotu na pozycje wyjściowe. Decyzję taką podjął dowódca "Armii-Pomorze" - generał dywizji Władysław Bortnowski.

W czasie informowania polskich oddziałów o zmianie rozkazu, samochód wiozący pułkownika Mieczysława Rawicz-Mysłowskiego wjechał na minę.

Dowódca "4 Dywizji Piechoty" zginął natychmiast razem z szefem sztabu - kapitanem Łado Macharadze i kierowcą samochodu (dowództwo dywizji przejął wówczas - pułkownik Józef Werobej).

W nocy z 12 na 13 września 1939 roku, na rozkaz dowódcy "Grupy Operacyjnej-Wschód" - generała Mikołaja Bołtucia, "4 Dywizja Piechoty" rozpoczęła wycofywać się przez most w miejscowości Sobota na północny brzeg rzeki Bzury, aby w ciągu następnego dnia przygotować obronę na odcinku od miejscowości Wola Kałkowa do Sobockiej Wsi.

Odwrót osłaniał "63 Pułk Piechoty", który znajdował się w południowej części lasu koło miejscowości Władysławowo. Po przejściu na drugą stronę rzeki głównych sił polskich, "63 Pułk Piechoty" miał dołączyć jak najszybciej do

"4 Dywizji Piechoty" i pozostać w odwodzie. W ciągu nocy nie wszystkie oddziały zdążyły przeprawić się przez Bzurę i jeszcze przed południem dochodziły do wyznaczonych wcześniej miejsc.

Poranna mgła w dniu 13 września utrudniała niemieckim samolotom prowadzenie rozpoznania położenie polskich sił.

Mimo bardzo dużego zmęczenia żołnierzy i koni, "4 Pułk Artylerii Lekkiej" osiągnął około godziny 8:00 wyznaczone wcześniej rejony. Dowództwo pułku zajęło kwatery w miejscowości Antoniew.

I dywizjon pod dowództwem majora Franciszka Kopaczyńskiego pomaszerował przez most pod miejscowością Sobota do miejscowości Dębowa Góra. II dywizjon pod dowództwem majora Kazimierza Falewicza i

III dywizjon pod dowództwem majora Michała Szczepańskiego również bez większych przeszkód przeszły na północny brzeg Bzury razem z "14 i 67 Pułkiem Piechoty".

W dniu 13 września 1939 roku, na rozkaz dowódcy "Armii Pomorze" - generała dywizji Władysława Bortnowskiego, "4 Dywizja Piechoty" miała przejąć odcinek obronny "Wielkopolskiej Brygady Kawalerii" i nawiązać na lewym skrzydle styczność z "16 Dywizją Piechoty". Obie polskie dywizje miały wykonać rano 14 września uderzenie na siły niemieckie w celu opanowania Łowicza.

Odcinek, który miał podlegać "4 Dywizji Piechoty", ciągnął się od Soboty do Otolic, i liczył prawie 10 kilometrów. W rejonie miejscowości Maurzyce, rzeki Bzury miał bronić "63 Pułk Piechoty", a od Strugienic po Sobocką Wieś zabezpieczać "14 Pułk Piechoty". W odwodzie koło miejscowości Sobota miał pozostawać "67 Pułk Piechoty". Nowo mianowany dowódca "4 Dywizji Piechoty" - pułkownik Józef Werobej nakazał aby odziały przegrupowały się w nocy z 13 na 14 września w rejon miejscowości Zduny Kościelne - Urzecze, jako pozycję wyjściową do natarcia w kierunku na jezioro Okręt, które leżało na południowy zachód od Łowicza. W rejonie miejscowości Zduny i Parcele oraz na południe od nich zgromadzono większość oddziałów "4 Pułku Artylerii Lekkiej". Bezpośrednie wsparcie artyleryjskie zapewnić miały: I batalion z

I dywizjonu oraz cały II i III dywizjon, posuwając się za wykonującymi natarcie na głównym kierunku "67 Pułku Piechoty".

W skład grupy artylerii wsparcia pośredniego wchodziły: I dywizjon (bez

I batalionu) oraz 4 dywizjon artylerii ciężkiej. Natomiast "63 Pułk Piechoty",

"14 Pułk Piechoty (bez I batalionu) oraz bataliony "Obrony Narodowej-Brodnica i Jabłonowo", pozostawały w odwodzie i miały być użyte dla odparcia ewentualnego kontrataku wroga lub na wypadek konieczności wzmocnienia 

"67 Pułku Piechoty".

14 września 1939 roku o godzinie 8:00 rozpoczęło się natarcie, które po przekroczeniu rzeki Bzury początkowo odbywało się bez większego oporu ze strony Niemców. Polacy bez walki zdobyli miejscowości Bocheń i Ostrów.

Potem wszystkie trzy bataliony ugrupowały się w linię i natarły na miejscowości: Lisiewice, Dąbkowice Górne i Dąbkowice Dolne. Tutaj jednak opór nieprzyjaciela stawał się coraz silniejszy.

Początkowo współpraca artylerii z piechotą układała się bardzo dobrze.

III dywizjon pod dowództwem majora Michała Szczepańskiego zajął pozycje w okolicy Bochenia i dawał silne wsparcie artyleryjskie atakującym polskim żołnierzom, dzięki dobrze umiejscowionym w terenie punktom obserwacyjnym. Natomiast II dywizjon pod dowództwem majora Kazimierza Falewicza najpierw strzelał ze stanowisk znajdujących się na południe od Bochenia, a potem przeniósł się w pobliże miejscowości Gutnia i dalej wspierał "67 Pułk Piechoty". W miarę postępów natarcia, polskie baterie ogniowe częściej zmieniały swoje stanowiska ogniowe. I tak na przykład

4 bateria pod dowództwem podporucznika Jana Łojko, po przybyciu na nowe miejsce i nie mając wystarczających pełnych danych o przeciwniku, zmuszona była prowadzić ostrzał za pomocą mapy do wykrytych stanowisk broni maszynowej wroga.

Około godzin południowych, po silnym ostrzale artyleryjskim, polskie bataliony zmusiły Niemców do odwrotu z wcześniej zajętych stanowisk, jednak straty po stronie polskiej były duże.

Po południu, po wprowadzeniu do walki odwodowego I batalionu z "14 Pułku Piechoty", zajęto jeszcze miejscowości Pilaszków i Jamno, ale dalsze natarcie nie posunęło się zbyt daleko do przodu i zostało powstrzymane przez wroga koło miejscowości Dąbkowice Górne. Baterie z "4 Pułku Artylerii Lekkiej", choć celnie raziły pozycje niemieckie, nie były w stanie zniszczyć wszystkich niemieckich żródeł ognia.

Około godziny 18:00 nieprzyjaciel kontratakował i zyskał nieco terenu, ale wprowadzony do walki batalion "Obrony Narodowej-Jabłonowo" odbił utracone pozycje. Ponowne równoczesne natarcie "67 Pułku Piechoty" i pozostałych batalionów doprowadziło do opanowania wzgórza nr. "117,4" koło Dąbkowic.

Niepowodzeniem natomiast zakończyło się natarcie odwodowego "63 Pułku Piechoty", który dowódca "4 Dywizji Piechoty"- pułkownik Józef Werobej skierował przez miejscowość Pilaszków, w rejon na południowy zachód od Łowicza, aby wesprzeć walczącą o miasto "16 Dywizję Piechoty".

Około godziny 21:00 dowódca "Grupy Operacyjnej-Pomorze" - generał Mikołaj Bołtuć, nie widząc żadnych szans na dalsze powodzenie natarcia, wydał dla "4 Dywizji Piechoty" rozkaz rozpoczęcia odwrotu za Bzurę i przygotowania w dniu następnym obrony rzeki na odcinku od miejscowości Urzecze po Małszyce. Piechota i artyleria oderwały się od wroga i po nielicznych utarczkach dotarły do Bzury. Przemęczone i wykrwawione polskie oddziały w nocy z 14 na 15 września przeprawiły się przez Bzurę, pozostawiając ubezpieczenia na południowym brzegu rzeki.

Rano 15 września 1939 roku większość "4 Dywizji Piechoty" ugrupowała się obronnie nad Bzurą. Na prawym skrzydle, w rejonie miejscowości Urzecze-Strugienice, zajął swoje stanowiska "14 Pułk Piechoty" (bez I batalionu) oraz batalion "Obrony Narodowej-Brodnica". Batalion "Obrony Narodowej-Jabłonowo" pozostał w odwodzie "14 Pułku Piechoty" w miejscowości Bogoria.

Na lewym skrzydle, w okolicy miejscowości Małszyce, rozwinął się "63 Pułk Piechoty". Dowództwo "4 Pułku Artylerii Lekkiej" miało swoje miejsce postoju w miejscowości Zduny Kościelne. Również w pobliżu tej miejscowości zatrzymał się III dywizjon pod dowództwem majora Michała Szczepańskiego.

Pozostałe 2 dywizjony (I i II) wyznaczone zostały jako bezpośrednie wsparcie artyleryjskie oddziałów broniących przejść przez rzekę Bzurę. I tak.

II dywizjon pod dowództwem majora Kazimierza Falewicza rozwinął się w rejonie miejscowości Bogoria i miał działać na korzyść "14 Pułku Piechoty".

Przed folwarkiem Bogoria stanęła 4 bateria pod dowództwem podporucznika Jana Łojko, na skraju wsi Bogoria Górna stanęła 5 bateria pod dowództwem porucznika Stanisława Kubina, a w okolicy wsi Bogoria Dolna stanęła 6 bateria pod dowództwem porucznika Józefa Wojciechowskiego.

Natomiast I dywizjon pod dowództwem majora Franciszka Kopaczyńskiego zajął stanowiska ogniowe za pozycjami obronnymi "63 Pułku Piechoty" w rejonie miejscowości Zduny- Świeryż Dolny.

Po południu 15 września jako ostatnie wycofały się na północny brzeg Bzury - 

"67 Pułk Piechoty" i I batalion z "14 Pułku Piechoty", bez żadnego naporu ze strony nieprzyjaciela. Na rozkaz dowódcy "Grupy Operacyjnej-Pomorze"- generała Mikołaja Bołtucia, "67 Pułk Piechoty" skierowany został natychmiast w rejon miejscowości Złakowo Kościelne, jako rezerwa dowódcy "Grupy Operacyjnej-Pomorze". Z kolei I batalion z "14 Pułku Piechoty" dołączył do macierzystego pułku i pozostał w odwodzie w pobliżu wsi Bogoria Dolna.

Wieczorem, dowódca "4 Dywizji Piechoty" - pułkownik Józef Werobej, otrzymał od generała Mikołaja Bołtucia rozkaz skierowania w rejon miejscowości Płaskocin - Boczki jednego pułku piechoty i dywizjonu artylerii, aby pogłębić obronę "Armii Pomorze", która wtedy składała się z "4, 16 i 26 Dywizji Piechoty". Dowódca "4 Dywizji Piechoty" postanowił wycofać znad Bzury "63 Pułk Piechoty" i III dywizjon z "4 Pułku Artylerii Lekkiej".

"63 Pułk Piechoty" miał za zadanie zluzować pozostający w odwodzie

I batalion z "14 Pułku Piechoty" i zająć odcinek obrony od miejscowości Stara Wieś do rzeki Słudwi.

W ciągu dnia nie doszło do poważniejszych walk, jedynie zaobserwowano wzmożoną działalność niemieckich patroli zwiadowczych.

Przegrupowanie nastąpiło póżnym wieczorem 15 września. III dywizjon z

"4 Pułku Artylerii Lekkiej" zgodnie z rozkazem, nocnym marszem dotarł w okolice miejscowości Boczki.

Wcześnie rano w dniu 16 września 1939 roku, niemiecki "24 Pułk Artylerii" ostrzelał pozycje obronne polskiego "14 Pułku Piechoty" na odcinku od miejscowości Urzecze do ujścia rzek: Słudwi i Bzury.

Po godzinie 6:00 niemiecka "24 Dywizja Piechoty" z "XIII Korpusu Armijnego" rozpoczęła natarcie na pozycje polskie dwoma pułkami piechoty (31 i 32). Trzeci niemiecki pułk piechoty (102) osłaniał działania od strony Łowicza. Część oddziałów z niemieckiego "32 Pułku Piechoty" zaatakowała polski III batalion z "14 Pułku Piechoty" i po dwóch godzinach walki zmusiła go do opuszczenia Urzecza i wycofania się w okolice Bogorii.

II dywizjon z "4 Pułku Artylerii Lekkiej" od samego początku zaangażowany był w walkę. Baterie ogniowe z tego dywizjonu ostrzeliwały nacierającą piechotę niemiecką, korzystając z namiarów podawanych przez zwiadowców z wysuniętych punktów obserwacyjnych. Ostrzały wykonywano też na żądania dowódców pododdziałów. Od samego rana, ukryta za polem kukurydzy 4 bateria pod dowództwem podporucznika Jana Łojko, wspierała ostrzałem artyleryjskim III batalion z "14 Pułku Piechoty" pod dowództwem majora Józefa Rodzenia, na pozycje którego skierowane było silne natarcie niemieckiego "32 Pułku Piechoty". Dochodziło również do wymiany ognia z artylerią niemiecką. W krytycznym momencie walki, kiedy nieprzyjaciel bliski był przerwania linii obrony i zaczął obchodzić prawe skrzydło III batalionu, wtedy 4 bateria położyła silny ogień zaporowy. W czasie wycofywania się zabity został dowódca kompanii broniącej prawego skrzydła. Wtedy major Kazimierz Falewicz - dowódca II dywizjonu z "4 Pułku Artylerii Lekkiej", objął komendę nad kompanią i poprowadził ją do przeciwnatarcia.

Zaskoczony nieprzyjaciel na pewien czas został powstrzymany. Korzystając z chwilowego powodzenia, 4 bateria z II dywizjonu wycofała się razem z piechotą na kolejną pozycję opóżniającą. W czasie kolejnego ataku ranny w płuca dowódca II dywizjonu - major Kazimierz Falewicz dostał się do niemieckiej niewoli. Dowództwo II dywizjonu, na rozkaz dowódcy "4 Pułku Artylerii Lekkiej" - podpułkownika Józefa Pyrka, objął adiutant pułku - kapitan Stefan Greger. Na lewo od 4 baterii, stanowiska ogniowe zajmowała 5 bateria pod dowództwem porucznika Stanisława Kubina, która zabezpieczała prawą flankę III batalionu z "14 Pułku Piechoty". Również tutaj Niemcy przerwali polską obronę. Wówczas dowódca 5 baterii rozkazał działonom prowadzić ogień na wprost. W trakcie wymiany ognia śmiertelnie ranny został oficer ogniowy - podporucznik Edward Lankamer. Dzięki doskonałej postawie polskich kanonierów, udało się opanować grożną sytuację oraz ułatwić odwrót piechoty i artylerii. Pod naporem nieprzyjaciela do Bogorii Dolnej wycofał się również batalion "Obrony Narodowej-Brodnica". Natomiast zajmujący pozycje obronne w rejonie Strugienic II batalion z "14 Pułku Piechoty" odparł pierwszy atak czołowych pododdziałów z niemieckiego "32 Pułku Piechoty" i uniemożliwił Niemcom sforsowanie Bzury.

Około godziny 9:00, III batalion z "14 Pułku Piechoty", batalion "Obrony Narodowej-Brodnica" i pozostający w odwodzie batalion "Obrony Narodowej-Jabłonowo" wykonały przeciwnatarcie w celu odzyskania miejscowości Zarzecze i odrzucenie nieprzyjaciela za Bzurę. Nie miało ono jednak powodzenia i zakończyło się znacznymi stratami po polskiej stronie i odwrotem batalionów w kierunku północnym. W polskiej obronie wytworzyła się luka.

Około godziny 11:30 wydzielony z niemieckiego "32 Pułku Piechoty" oddział, przeprawił się przez Bzurę i wykonał natarcie na broniący rejonu Strugienic

II batalion z "14 Pułku Piechoty". Po ciężkiej walce, Niemcy zdobyli Strugienice. Z kolei niemiecki "31 Pułk Piechoty" też przekroczył Bzurę i zaatakował pozycje I batalionu z "14 Pułku Piechoty" w rejonie Starej Wsi i na styku z II batalionem.

Znajdująca się w tym czasie w lesie koło miejscowości Świeryż 3 bateria pod dowództwem porucznika Sławomira Łępickiego kilkakrotnie zmieniała stanowiska ogniowe, prowadząc ogień artyleryjski na rozpoznane cele.

Przez niemiecką artylerię zniszczona została część taborów z I dywizjonu.

Koło miejscowości Świeryż Dolny miała swoje stanowiska 2 bateria pod dowództwem porucznika Wacława Chojny-Horodyńskiego. Jej punkty obserwacyjne wysunięte były w rejon wsi Niedżwiada, która leżała w pobliżu toru kolejowego Zduny-Łowicz. Działa 2 baterii ostrzeliwały skupiska piechoty niemieckiej razem z wysuniętym w rejon Jackowic niemieckim pociągiem pancernym nr.11. Baterie z I dywizjonu pod dowództwem majora Franciszka Kopaczyńskiego kilkakrotnie kładły ogień na nacierające oddziały niemieckie z "31 Pułku Piechoty". Mimo prowadzonego ostrzału, Niemcy wyparli I baterię z miejscowości Stara Wieś, zmuszając ją najpierw do zagięcia skrzydła w rejonie miejscowości Zagaje, a następnie do odwrotu w kierunku kolejowego toru.

Ponieważ obrona zgrupowania "14 Pułku Piechoty" i batalionów "Obrony Narodowej-Brodnica i Jabłonowo" została przerwana w kilku miejscach, dowódca "4 Dywizji Piechoty"-pułkownik Józef Werobej rozkazał oddziałom wycofać się na linię: Bogoria-Zduny Kościelne-Maurzyce.

Dowództwo "Grupy Operacyjnej-Pomorze" oddało z powrotem do dyspozycji "4 Dywizji Piechoty" - "63 Pułk Piechoty" z III dywizjonem pod dowództwem majora Michała Szczepańskiego oraz pozostający w odwodzie "67 Pułk Piechoty".

Po południu w dniu 16 września nastąpiło kilkukilometrowe przegrupowanie. Dla ułatwienia obrony polskie oddziały wycofały się za rzekę Słudwię i zajęły odcinek: Złaków Kościelny-Retki-Świeryż.

Zgrupowanie z "14 Pułku Piechoty" z III dywizjonem z "4 Pułku Artylerii Lekkiej" przeszło w okolice Złakowa Kościelnego. "63 Pułk Piechoty" razem z

II dywizjonem zajęły okolice miejscowości Retki, a "67 Pułk Piechoty" wspólnie z I dywizjonem stanęły w rejonie Świeryża.

Póżnym wieczorem pułkownik Józef Werobej otrzymał ze sztabu "Grupy Operacyjnej-Pomorze" rozkaz, aby cała "4 Dywizja Piechoty" wycofała się w nocy z 16 na 17 września do lasu Brzeziny, a następnie od przepraw na Bzurze w okolice miejscowości: Wyszogród-Kamion.

Dowódca 2 baterii - porucznik Wacław Chojna-Chorodyński tak wspomina odwrót w nocy z 16 na 17 września 1939 roku:

      W nocy przeprawa po bezdrożach w rejon Łowicza. Póżniej we wsi Świeryż Dolny stanowiska 1 baterii i punkty obserwacyjne w pobliżu wsi Niedżwiedż i blisko toru kolejowego Zduny-Łowicz. W czasie walk natarcie niemieckie na linię toru kolejowego powstrzymane zostało ogniem mojej baterii i sąsiednich, zdaje się także dacu (dywizjonu artylerii ciężkiej). Jestem bez osłony piechoty. Na kilkakrotne zapytanie dowódcy pułku i AD (artylerii dywizyjnej), co mam robić, dostałem rozkaz, że mam wytrwać do ostatniej chwili. Rozkaz wykonałem i odskoczyłem plutonami około 22:00, pod bezpośrednim ogniem ckm nieprzyjaciela. Jak się póżniej okazało, rozkaz do odwrotu był wydany wcześniej, jednak do mnie nie dotarł. Byłem około 3 godzin marszu do tyłu za piechotą. Marsz odbyłem w ciągu nocy i o świcie znalazłem cały dyon, bez jednego mego plutonu.

Ostatnie dwa dni odwrotu doprowadziły do całkowitego rozpadu "4 Pułku Artylerii Lekkiej". Po nocnym przemarszu, w dniu 17 września około godziny 11:30, dowództwo "4 Pułku Artylerii Lekkiej" zatrzymało się na miejsce postoju w miejscowości Aleksandrów.

Tego samego dnia w czasie marszu w pobliżu miejscowości Kiernoz,

I dywizjon pod dowództwem majora Franciszka Kopaczyńskiego zaatakowany został przez niemieckie samoloty należące do "4 Floty Powietrznej". Wśród polskich żołnierzy wybuchła panika. Baterie 1 i 2 utraciły większość armat. Wśród żołnierzy byli zabici i ranni. Zabito też wiele koni. Nie można było odnależdż majora Franciszka Kopaczyńskiego, który przepadł bez wieści. Jednak dowódcom baterii udało się opanować chaos i doprowadzić kilka dział z częścią obsługi do lasu w rejonie Aleksandrowa.

Dowódca 2 baterii -porucznik Wacław Chojna-Horodyński po zakończonym nalocie razem z ocalałą grupą kanonierów zabrał dwie armaty oraz kilka porzuconych skrzyń z amunicją i udał się w kiwaniu reszty "4 Pułku Artylerii Lekkiej". Straty w ludziach i koniach były również w 3 baterii, którą dowodził porucznik Sławomir Łępicki.

Dowódca I plutonu z 3 baterii - podporucznik Jan Tokarski w swojej relacji odnotował:

      W dniu 17 września w godzinach rannych dywizjon znajdował się mniej więcej w odległości 3 km od Kiernozia u wylotu wioski, której nazwy nie pamiętam. Tutaj nastąpiło bombardowanie dyonu.

W chwili nalotu bateria była w pełnym składzie. Niestety żołnierz przygnębiony stałym odwrotem był po części zdemoralizowany. Bateria znajdowała się w miejscu odkrytym. Około godziny 9:00 dyon został zatrzymany. Na przedzie kolumny miała się odbyć odprawa dowódców baterii, którą zarządził dowódca dyonu. Czekając na niego, zgromadziliśmy się na polance obok drogi. Krótko po godzinie 9:00 ukazały się samoloty nieprzyjaciela, które zrzuciły na dyon kilka bomb, w tym kilka zapalających na tyły kolumny.

W krótkim czasie ilość samolotów zwiększyła się i nastąpiło bombardowanie oraz ostrzeliwanie z broni pokładowej ludzi i zaprzęgów. W czasie pierwszego nalotu obsługa i jezdni rozbiegli się, szukając schronienia. Zanim udało się nam zatrzymać część uciekających rozpoczął się drugi nalot. Jedna z bomb trafiła w baterię i dwa zaprzęgi zostały kompletnie zniszczone, część koni rozbiegła się, a jeden zaprzęg spłoszone konie poniosły obok kolumny.

O zatrzymaniu nie było mowy, gdyż rozbiegane konie pokonywały otwartą przestrzeń, która była pod silnym ostrzałem nieprzyjaciela. Gdy natężenie bombardowania zmalało, pozostały nie zniszczony sprzęt,  którego z braku koni nie można było zabrać, został na rozkaz dowódcy baterii przez nas zdekompletowany. Po zabraniu pozostałej obsługi i jezdnych w sąsiednim zagajniku udałem się w kierunku lasu Brzezie. Przede mną pojechał tam dowódca baterii biorąc ze sobą grupę niedobitków. Po drodze cała przestrzeń od miejsca bombardowania aż po las Brzezie i sam las były pod silnym ogniem nieprzyjaciela. Nie można było posuwać się inaczej jak tylko grupkami, utrzymując jedyny kontakt wzrokowy. W lesie Brzezie nie zastałem nikogo z mego dyonu.

III dywizjon pod dowództwem majora Michała Szczepańskiego pomiędzy miejscowościami: Kiernozia i Osmolin został zbombardowany przez niemieckie lotnictwo i stracił dużą część sprzętu. Oficer ogniowy 8 baterii tak opisał to wydarzenie:

    17 września około godziny 8:00 na drodze Chąśno II - Osiny zostaje bateria dwukrotnie (z przerwą godzinną) zbombardowana i ostrzelana przez samoloty nurkowe nieprzyjaciela (około 20 samolotów). Pchor. Tworzydło ranny, także kilku kanonierów, dowódca drugiego plutonu zaginął, część kanonierów rozbiegła się, nie wracając do baterii. Jedno działo uszkodzone, zapalił się jaszcz z ładunkami prochowymi. Około 70% strat w koniach zaprzęgowych.

Z powodu niemożności zabrania sprzętu, zwłaszcza że stan pozostałych koni nie był dobry, a nierprzyjaciel był blisko, wydałem rozkaz (potwierdzony przez dowódcę baterii) zniszczenia sprzętu. Po zabraniu kilku wozów ze sprzętem optyczno-mierniczym i pozostałych koni razem z dowódcą baterii, oficerem zwiadowczym, dowódcą pierwszego plutonu, szefem baterii, częścią obsługi i jezdnymi udałem się na punkt zborny 4 DP. Tam na rozkaz dowódcy dyonu resztki 8 baterii z jedną haubicą i jednym jaszczem włączone zostały do 9 baterii. Wieczorem wyruszyliśmy do miejscowości Przejma, gdzie 18 września w godzinach popołudniowych, po wystrzeleniu prawie wszystkich pocisków przerwaliśmy ogień, z powodu okrążenia miejscowości przez silne oddziały nieprzyjaciela. Przed poddaniem ppor. Hoyer wydał rozkaz zniszczenia sprzętu.

Bez łączności z piechotą, w kierunku miejscowości Żychlin-Kiernozia-Osmolin, maszerował II dywizjon z "4 Pułku Artlerii Lekkiej" pod dowództwem kapitana Stefana Gregera. W godzinach południowych niemieckie samoloty zaatakowały maszerujące baterie z II dywizjonu. Idąca na końcu kolumny

4 bateria pod dowództwem podporucznika Jana Łojko ukryła się podczas nalotu w rowach odwadniających. Niemieckie bomby zniszczyły jedną haubicę. Zabitych zostało kilku kanonierów i około 20 koni. Po skończonym nalocie 4 bateria składała się już z trzech haubic, dwóch jaszczy, patrolu telefonicznego i osłabionej liczebnie obsługi działonów.

Następnie 4 bateria razem z resztą II dywizjonu pomaszerowała w kierunku Aleksandrowa, gdzie było wyznaczone miejsce zbiórki "4 Pułku Artylerii Lekkiej". Wysłani przez dowódcę pułku - podpułkownika Józefa Pyrka wyznaczeni łącznicy starali się odnależć rozproszone pododdziały i skierować do punktu zbornego. Ostatecznie w lesie koło Aleksandrowa udało się zebrać:

  • z 1 baterii - część zwiadu,
  • z 2 baterii - dwa działa 75 mm z obsługą i dwóch oficerów,
  • z 3 baterii - dowódcę z kilkoma kanonierami,
  • z 4 baterii - trzy haubice 100 mm z niepełną obsługą i dwa jaszcze,
  • z 5 baterii - trzy haubice, jeden jaszcz i część obsługi z dwoma oficerami,
  • z 6 baterii - tylko dwóch oficerów,
  • z 7 baterii - dowódcę ze zwiadem.

Baterie 8 i 9 nie zdołały na czas dołączyć do reszty.

Na miejscu zbiórki obecni już byli: podpułkownik Józef Pyrek, adiutant pułkowy i jednocześnie dowódca II dywizjonu - kapitan Stefan Greger, oficer obserwacyjny pułku - porucznik Jan Świeczkowski oraz kilkunastu innych oficerów. Po krótkim odpoczynku dowódca "4 Pułku Artylerii Lekkiej" przedstawił zebranym oficerom bieżącą sytuację, informując, że grupa ma za zadanie przedostać się w kierunku na Wyszogród.

Ponieważ wszystkie drogi zabezpieczone były przez niemieckie placówki, marsz w kierunku Wyszogrodu odbywano głównie nocą, kryjąc się na dzień w pobliskich lasach. Maszerująca grupa została jednak przez Niemców wykryta i otoczona z trzech stron. W związku z tym podpułkownik Józef Pyrek zarządził odprawę oficerów, na której oświadczył, że sytuacja jest beznadziejna.

Zezwolił chętnym przebijać się na własną odpowiedzialność. Próbę taką podjęli między innymi: dowódca 4 baterii - podporucznik Jan Łojko i dowódca

I plutonu z tej baterii - podporucznik rezerwy Hieronim Jabłoński.

Rozproszone grupki żołnierzy i oficerów z "4 Pułku Artylerii Lekkiej" próbowały przedostać się poza pierścień niemieckiej "8 i 10 Armii", lecz większość prób zakończyła się niepowodzeniem. Tylko nielicznym udało się uniknąć niewoli i kontynuować dalszą walkę z wrogiem.

Natomiast do niemieckiej niewoli oddali się: dowódca "4 Pułku Artylerii Lekkiej" - podpułkownik Józef Pyrek, dowódca II dywizjonu - kapitan Stefan Greger, oficer obserwacyjny pułku - porucznik Jan Świeczkowski, oficer łączności pułku - porucznik Marian Barszczak, dowódca 5 baterii - porucznik Stefan Kubin, dowódca 3 baterii - porucznik Sławomir Łępicki, oficer ogniowy

4 baterii - podporucznik Henryk Ostrowski i kilku innych oficerów rezerwy.

17 września 1939 roku około godziny 18:00 "4 Dywizja Piechoty" otrzymała rozkaz przeprawy przez Bzurę w rejonie miejscowości Biała Góra i dalszy marsz po osi: Brzeziny-Jamno-Iłów-Łaziska-Budy Stare.

Przegrupowanie w nocy z 17 na 18 września odbywało się w bardzo trudnych warunkach. Piaszczyste drogi, niezliczone masy taborów tarasujących przejścia, brak orientacji w terenie oraz silny napór ze strony niemieckiej spowodowały, że w dniu 18 września 1939 roku "4 Dywizja Piechoty" uległa rozproszeniu, a część żołnierzy dostała się do niemieckiej niewoli.

18 września "14 Pułk Piechoty", liczący nieco ponad 380 ludzi, walczył jeszcze z Niemcami pod gajówką Radziwiłka, a wieczorem wycofał się do lasu koło miejscowości Budy Stare. Maszerujący nieco w tyle "63 i 67 Pułk Piechoty" (łącznie około 2500 żołnierzy), razem z kilkoma działonami z

"4 Pułku Artylerii Lekkiej", w rejonie miejscowości Budy Stare starły się z niemieckim "20 Pułkiem Piechoty" wspieranym przez III dywizjon "10 Pułku Artylerii" i II dywizjon z "46 Pułku Artylerii Ciężkiej". Nie udało się więc resztkom polskiej "4 Dywizji Piechoty" uchwycić przepraw na Bzurze.

Wszystkie polskie ataki zostały przez Niemców odparte.

Rano 19 września 1939 roku, po następnym przegrupowaniu, tylko nielicznym polskim oddziałom udało się sforsować Bzurę na północ od miejscowości Witkowice i dotrzeć do Puszczy Kampinowskiej.

"4 Dywizja Piechoty" przestała tego dnia istnieć jako związek taktyczny.

Działania "4 Kujawskiego Pułku Artylerii Lekkiej" we wrześniu 1939 roku są interesującą historyków fragmentem walk oręża polskiego z wrogiem.

Inowrocławski pułk przez blisko 18 dni wspierał swym ogm oddziały

"4 Dywizji Piechoty", bijące się z nieprzyjacielem liczebnie silniejszym i lepiej wyposażonym. Niejednokrotnie ogień artyleryjski trzech dywizjonów z 

"4 Pułku Artylerii Lekkiej" decydował o przebiegu boju i powstrzymał ataki niemieckie, pozwalając własnej piechocie na spokojne przegrupowanie sił. Dowódcy wszystkich dziewięciu baterii w znakomitej większości wykazali się dobrym wyszkoleniem fachowym i umiejętnością walki w każdej sytuacji.

Słowa uznania należą się też wszystkim żołnierzom z "4 Pułku Artylerii Lekkiej", którzy mimo męczących długotrwałych przemarszów i braków zaopatrzeniu, wytrwali do końca, wykonując rozkazy swych dowódców.

Należy też tu dodać ze w czasie kampanii wrześniowej 1939 roku dysproporcja pomiędzy siąmi armii polskiej i niemieckiej była zbyt duża.

Tym większy hołd i szacunek należy się tym, którzy z bronią w ręku stanęli do nierównego boju. Niech pamięć o Nich trwa, ponieważ zapisali chlubną kartę w dziejach polskiego oręża.

V Ciąg dalszy poniżej V