Kaszak Władysław ( 1915 - 1939)

Władysław Kaszak - 1937 rok

Władysław Kaszak urodził się w Polanowicach koło Kruszwicy 30 czerwca 1915 roku.

Jego rodzice, to Franciszek i Marianna Kaszak

(z domu Pawlak).

Ojciec Franciszek pracował jako wożnica

w majątku Jana (Hansa) Gierke w Polanowicach.

Woził dziedziczkę karetą oraz opiekował się końmi w tymże majątku.

Za swoją pracę otrzymywał pieniądze i zboże.

Znał bardzo dobrze język niemiecki.

Władysław miał sześcioro rodzeństwa:

Mariannę (ur. 16.09.1920 zm. 21.05.1938), Zofię (ur. 28.10.1922), Stanisława (ur. 03.01.1924 zm. 27.04.2013),   Helenę (ur. 21.01.1926 zm. 07.03.2011), Władysława (ur. 29.06.1932), Teresę (ur. 19.11.1934).

Franciszek Kaszak zaszczepił w dzieciach miłość do muzyki.

Śpiewał im swoje ulubione piosenki oraz nauczył tańczyć i śpiewać.

Matka Władysława natomiast dbała o rodzinny dom i dzieci oraz uczyła je,

jak być w przyszłości dobrym człowiekiem.

Akt urodzenia Władysława Kaszaka

Po ukończeniu szkoły podstawowej - Władysław Kaszak, jak i pozostałe jego rodzeństwo, pracowali w majątku Jana (Hansa) Gierke w Polanowicach.

Szkoła podstawowa w Polanowicach - 2015 rok

Majątek w Polanowicach otoczony był dużym parkiem i sadem.

Znajdował się tam również staw, w którym dzieci kąpały się wspólnie

z kaczkami. Kiedy matka Jana (Hansa) Gierke - Luiza przechadzała się

po pobliskim parku, polanowickie dzieci podbiegały z uśmiechem do niej

i całowały ją po rękach.

Mostek nad stawem w Polanowicach - 1930 rok

Władysław Kaszak był bardzo dobrym synem i bratem. Dobrze się uczył

w szkole. Był zaradny i pracowity. Nauczyciele chwalili jego talent do nauki

i twierdzili, że szkoda go do pracy w polu. Niestety rodzina Kaszaków nie była zamożna i nie miała tyle pieniędzy, aby kształcić dalej Władysława.

Kilka zaufanych dziewcząt z polanowickich czworaków, a między innymi siostra Władysława - Zofia pracowały przy darciu pierza w polanowickim pałacu. Nie wszyscy jednak mieli prawo wstępu do pałacu.

Pałac w Polanowicach - lata 30-te XX wieku

Na jednej z uroczystości w pałacu polanowickim, Zofia Kaszak (siostra Władysława) wraz z innymi dziećmi z wioski zaśpiewała dla Jana (Hansa) Gierke piosenkę. Oto fragment:

"Niech Ci życie w szczęściu płynie.

 Wszyscy życzym Ci.

 Żyj nam w szczęściu jak najdłużej.

 Doznaj wdzięczność czci.

 Niech żyje, niech żyje, niech żyje nam".

 

Poniżej zdjęcia z rodzinnego archiwum p. Zofii Matuszak

(z domu Kaszak) - siostry Władysława Kaszaka.

Na zdjęciu drugi od lewej Władysław Kaszak, obok niego siostra Stanisława - Polanowice 1937r.
Na zdjęciu pierwszy z prawej Władysław Kaszak w mundurze "Strzelca" - 1938 rok
Chór kościelny z polanowickiej parafii. Władysław Kaszak stoi drugi z prawej. Stanisława Kaszak (siostra) stoi druga z lewej i Zofia Kaszak (siostra) stoi piąta z lewej - 1938 rok.
Przy ołtarzu z okazji święta "Bożego Ciała". Władysław Kaszak (stoi), Zofia Kaszak (siedzi pierwsza z lewej) i Stanisława Kaszak ( siedzi druga z prawej) - Polanowice 1938 rok.

Na początku pażdziernika 1939 roku Władysław Kaszak dostał z landratury (starostwa) w Inowrocławiu wezwanie, aby się tam natychmiast stawić. Został niesłusznie oskarżony o pobicie kolegi o nazwisku Ciechanowski. Władysław w związku z tym szybko się ubrał i poszedł pieszo z Polanowic

do Inowrocławia.

Jego młodsze siostry zapamiętały, że stanęły na krzesełkach i patrzyły przez okno jak idzie, tak długo, aż zniknął im z oczu. To był ostatni raz jak widziały swojego brata żywego.

Ze starostwa Władysław został przewieziony do inowrocławskiego więzienia.

Tam po krótkim czasie otrzymał jedyną paczkę, którą dostarczyła najstarsza siostra - Stanisława. W paczce tej, której i tak nie dostał w całości było pół kostki masła, ćwierć leberki (wątrobianki) i kawałek chleba.

Po kilku dniach od otrzymania paczki od WładysławaKaszaka przyszedł do domu list. Był to jedyny list, który od niego dostała rodzina.

Zachował się ten list, choć już mocno zniszczony. Aby uratować jego zanikającą treść, siostra Władysława - Zofia po wojnie przepisała list, zachowując oryginalną pisownię.

Poniżej pełna treść oryginału listu.

Kochani Rodzice

Najpierw Wam oznajmiam że jestem zdrów czego Wam życzę od Boga i Matuchny Najświętszej. Teraz Was Kochani rodzice proszę abyście się jakoś starali i napisali do starostwa do Inowrocławia żeby ktoś potwierdził że pracowałem na majątku. Kasjer albo ten

z Różniot albo ta wielmożna nowa to prędzej mnie puszczą bo za nienawiść to aż się czasem chory robię. Ciechanosia nie ma na robocie czy gdzieś wyjechał On na mnie nakłamał i nie ma go a ja cierpię głód i wszy. Ja wcale go nie biłem, tylko on karabinem bił

i udeżył go uciekinier kijem tego Egigo. Może byście do niego jako poszli i pomówili jak ja pisałem. Dziękuję Wam Kochani Rodzice za paczkę a proszę o więcej. Tylko nie pszysyłajcie dużą bo tylko dostałem 1/4 leberki i 1/2 masła i kawałek chleba i nie wiem kto przynióśł i czy było coś więcej.

Kochani Rodzice przyślijcie mi parę groszy w maśle albo w chlebie zasmarować masłem i kartkę tesz w chleb schować ale mały kawałek chleba bo i tak by wzieli. Jestem w jednej celi z Tadeuszem Nowakiem z Kruszwicy z kuzynem Kazi Adelski. Proszę dajcie jej znać to ona Wam pokaże gdzie oni mieszkają i niech mu przyślą paczkę. Bieliznę Wam odeślę ale niech ktoś woła u bramy to mi dadzą znać i dostaniecie ale same wszy. Tylko jak wypierzecie to zaraz spowrotem bo zimno. Nr. Celi 34-ty. Pozdrawiam Was Kochani Rodzice mili i serdecznie tenskno mi. Całuję Was Kochana Matuchno Terese i Władzie i wszystkich. Proszę pozdrowić Kazie Adelski.

Proszę pozdrowić owczarza

Nad ranym mi się śniło że byłem w owczarni u małych i Zosia i Hela że byli u mnie. Proszę pozdrowić Leona Borowski i jego żonę i Kazie Adelski

i Wszystkich. Spać mamy twardo na pryczach stale hałas. Pozdrawiam Was wszystkich z tensknotą i łzami. Wasz Syn i brat Władek.

Paczkę dostałem w środę pisałem 18 XI

Jak to możliwe, że na końcu listu widnieje data 18 XI ?

Przecież w zaświadczeniu wydanym w dniu 13 maja 1991 roku przez Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce - Okręgową Komisję

w Bydgoszczy widnieje zapis, że Władysław Kaszak został zamordowany przez hitlerowców w nocy z 22/23 pażdziernika 1939 roku w inowrocławskim więzieniu.

Najprawdopodobniej Władysław Kaszak pomylił daty i zamiast 18 X

wpisał 18 XI.

I tak musiało być, ponieważ 18 X przypadał wtedy w środę, a więc na kilka dni przed "makabryczną nocą".

Przez cały okres II wojny światowej rodzina Kaszaków czekała na powrót Władysława do Polanowic. Brak też było o nim jakichkolwiek informacji.

Dopiero w pażdzierniku 1945 roku, po zbiorowej ekshumacji zwłok zamordowanych tamtej tragicznej nocy, matka Władysława - Marianna

i najstarsza jego siostra - Stanisława były na zbiorowym pogrzebie ofiar

w Inowrocławiu, lecz nie wiedziały w której trumience było zmasakrowane ciało Władysława.

Ekshumacja zwłok ofiar "makabrycznej nocy" - Inowrocław; 20 pażdziernika 1945 rok
Uroczystości pogrzebowe - Rynek w Inowrocławiu; 21 pażdziernika 1945 roku
Pogrzeb ofiar "makabrycznej nocy" - Inowrocław; 22 pażdziernika 1945 roku
Złożenie trumienek ze zwłokami ofiar "makabrycznej nocy" - Cmentarz Zwiastowania NMP; Inowrocław 22 pażdziernika 1945 roku
Symboliczny nagrobek na cmentarzu parafi ZNMP - Inowrocław 2016

Serdeczne podziękowania dla pp. Zofii Matuszak i Marii Szymańskiej z Kruszwicy za pomoc w przygotowaniu materiału na stronę internetową.